Najważniejsze informacje
- Piper Tomahawk wystartował 11 lipca z lotniska w Liverpoolu na lot próbny po wymianie cylindra.
- Nad zatoką Dee pilot przez ok. 20 minut układał na mapie radarowej napis "Nudzę się".
- Ravenair przekazał BBC, że lotnik nie będzie miał problemów po tym locie.
W sobotę 11 lipca o godz. 11.25 z lotniska w Liverpoolu w Wielkiej Brytanii wystartował Piper Tomahawk należący do firmy Ravenair. Był to zaplanowany lot próbny po wymianie cylindra, dlatego samolot miał spędzić w powietrzu ok. dwie godziny. Trasę maszyny szybko zauważyli użytkownicy serwisu Flightradar24.
Najwięcej uwagi przyciągnął odcinek lotu nad zatoką Dee Estuary. Na wysokości ok. 335 m pilot nie leciał prostą trasą, lecz wykonywał regularne, kanciaste manewry. Z zapisu radarowego wynikało, że przez ok. 20 minut układał na mapie siedmioliterowy napis "Nudzę się", który internauci bez trudu odczytali.
Napis na radarze nad zatoką Dee
Dane z Flightradar24 pokazały, że litery powstały z równych pętli wykonywanych z dużą precyzją. Samolot poruszał się z prędkością niespełna 100 węzłów, a cały rysunek okazał się na tyle czytelny, że szybko zaczął krążyć w sieci. To właśnie nietypowy kształt trasy sprawił, że zwykły lot testowy zdobył rozgłos.
Firma Ravenair nie widzi w tej historii podstaw do wyciągania konsekwencji wobec pilota. Wayne Barrett, dyrektor operacyjny spółki, potwierdził w rozmowie z BBC, że przelot był potrzebny, by sprawdzić nową część. - Nie ma kłopotów, ale wywołał tym spore zainteresowanie - wyjaśnił Barrett.
Ravenair komentuje lot testowy
Przedstawiciel firmy zwrócił też uwagę na umiejętności młodego lotnika. Według Ravenair pilot ma niewiele ponad 20 lat, a samo "pisanie" słów w powietrzu wymagało dużego skupienia. - Swoją drogą, to był pokaz całkiem zręcznego pilotażu. Trochę się nudził, ale ostatecznie musiał się mocno skoncentrować, by wykaligrafować te słowa - podsumował Barrett.
Cała sytuacja wydarzyła się podczas technicznego sprawdzenia samolotu po wymianie cylindra, a nie w trakcie regularnego lotu pasażerskiego. Dlatego finałem tej historii nie były sankcje, lecz zainteresowanie obserwatorów, którzy śledzili przelot nad zatoką Dee na radarze i szybko wychwycili nietypową wiadomość.