Po osłabieniu Orbana UE patrzy na Bułgarię. Radew nowym wyzwaniem
Po porażce Viktora Orbana na Węgrzech uwaga mediów kieruje się na Bułgarię. Hiszpańskie dzienniki analizują pozycję Rumena Radewa i pytają o kurs Sofii wobec UE i Rosji.
Najważniejsze informacje
- Hiszpańskie media porównują retorykę Rumena Radewa do Viktora Orbana, wskazując na eurosceptycyzm i ostrożność wobec wsparcia dla Ukrainy.
- "La Vanguardia" i "El Pais" podkreślają, że po wyborach na Węgrzech Unia może stanąć przed nowym wyzwaniem w Bułgarii.
- "El Mundo" akcentuje pragmatyzm Radewa i możliwą większość jego koalicji po przeliczeniu 92 proc. głosów.
Pierwsze komentarze z Hiszpanii po wyborczej porażce Viktora Orbana na Węgrzech skupiają się na Bułgarii i roli Rumena Radewa. Jak relacjonuje PAP, dzienniki "La Vanguardia", "El Pais" i "El Mundo" analizują, czy były prezydent Bułgarii stanie się w UE politykiem o podobnej sile oddziaływania jak lider Fideszu. W tle pojawiają się przede wszystkim pytania o kurs Sofii wobec Brukseli oraz relacje z Rosją.
Katalońska "La Vanguardia" pyta wprost: „Czy Rumen Radew zostanie nowym Orbanem?” Redakcja wskazuje, że Radew uchodzi za eurosceptyka i polityka przychylnego Rosji. "Po porażce Orbana w wyborach 12 kwietnia Rosja straciła swojego najważniejszego sojusznika w UE. Choć Radew wydaje się potencjalnym następcą Orbana, nie jest jasne, czy jest gotów pójść na konfrontację z Brukselą, by zbliżyć się do Kremla" - ocenia "La Vanguardia". Teza ta łączy wyniki w Budapeszcie z możliwym przesunięciem punktu ciężkości na Bałkany.
"Do zrobienia jest wiele". Jerzy Buzek mówi o największej bolączce Węgier
"El Pais" także zauważa zbieżności między retoryką Radewa a przekazem Orbana. Według gazety Unia po wyborach na Węgrzech będzie musiała mierzyć się z planami byłego prezydenta Bułgarii, który sprzeciwia się wprowadzeniu euro i pomocy wojskowej dla Ukrainy. To stawia Sofię w newralgicznym miejscu unijnej debaty o wsparciu Kijowa i integracji gospodarczej strefy euro.
"El Mundo": pragmatyzm i stabilność w Sofii
Dziennik "El Mundo" rysuje bardziej zniuansowany obraz. Według gazety Radew "stara się zapewnić stabilność w kraju, który znalazł się w impasie" po serii ośmiu wyborów parlamentarnych w ciągu pięciu lat.
Jednocześnie redakcja przypomina kontrowersje: sprzeciw wobec wysyłania broni na Ukrainę oraz wypowiedź z 2021 r., że Krym jest "rosyjski", co wywołało reakcje Kijowa i Waszyngtonu. W ocenie "El Mundo" Radew nie wpisuje się jednak w profil przeciwnika UE czy NATO, a bliżej mu do pragmatycznego nacjonalisty zwracającego uwagę na interesy regionu Morza Czarnego i zależności energetyczne Bułgarii.
Wynik wyborczy dodatkowo wzmacnia tę dyskusję. Po przeliczeniu 92 proc. głosów koalicja Postępowa Bułgaria, z którą związany jest Radew jako były prezydent, ma 44,7 proc. poparcia. Według hiszpańskich relacji może to przełożyć się na samodzielną większość w 240-osobowym parlamencie, co dawałoby mu silny mandat do kształtowania polityki wewnętrznej i unijnej agendy Sofii.