Dwa razy trafiła na SOR, ale pomocy nie dostała. 36-latka walczy o zdrowie

36-letnia Natalia Parkietna z Dąbrowy Górniczej trafiła dwa razy na SOR z silnym bólem związanym z kamicą pęcherzyka żółciowego, ale nie została przyjęta na oddział na zabieg. Jak podaje "Fakt", kobieta szuka teraz lekarza, który wystawi jej skierowanie na operację.

.Dwa razy trafiła na SOR, ale pomocy nie dostała. 36-latka walczy o zdrowie
Źródło zdjęć: © Facebook
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Natalia Parkietna była dwa razy na SOR w Zagłębiowskim Centrum Onkologii w Dąbrowie Górniczej, a mimo pilnego skierowania zabiegu nie wykonano.
  • Pacjentka relacjonuje, że ma złogi wielkości ok. 3 cm i przyjmowała coraz silniejsze leki przeciwbólowe.
  • Szpital w pisemnej odpowiedzi dla "Faktu" powołuje się m.in. na przepisy o ochronie danych i wskazuje, że terminy ustala się indywidualnie.

36-letnia mieszkanka Dąbrowy Górniczej od kilku tygodni zmaga się z silnym bólem, który utrudnia jej codzienne życie. Jak podaje "Fakt", kobieta wielokrotnie szukała pomocy w różnych placówkach medycznych. Pierwszy raz trafiła na SOR w Dąbrowie Górniczej w nocy z 28 na 29 maja.

Według jej relacji lekarze wykonali badanie USG, które wykazało kamicę pęcherzyka żółciowego. Złogi miały osiągnąć nawet około 3 centymetrów, co mogło być przyczyną nawracających dolegliwości bólowych.

Pacjentka twierdzi, że po diagnozie otrzymała skierowanie do poradni chirurgii ogólnej, jednak nie została przyjęta na oddział szpitalny.

3-latek stał na parapecie trzeciego piętra. Sekundy dzieliły od tragedii. Jest nagranie

SOR w Dąbrowie Górniczej i problem ze skierowaniem

Kobieta opisuje, że w jednej z dąbrowskich poradni usłyszała, iż lekarz nie zajmuje się takimi przypadkami i odesłał ją dalej. Gdy próbowała zarejestrować się w poradni przyszpitalnej, było już po godzinach, ale dzięki ochronie miała porozmawiać z lekarzem telefonicznie.

Z tej rozmowy zapamiętała przede wszystkim dwie informacje: że z kamieniami można żyć oraz że czas oczekiwania na zabieg ma wynosić ponad rok. Dzień później ponownie trafiła na SOR; relacjonuje, że wymiotowała i dostawała silne leki przeciwbólowe także w karetce.

Twierdzono nawet, że symuluję ból - wspomina. Szpital opuściła 10 czerwca.

Zagłębiowskie Centrum Onkologii nie odpowiedziało na pytania o szczegóły konkretnego pobytu pacjentki, powołując się na przepisy.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa szpital nie jest uprawniony do udzielania osobom trzecim, w tym przedstawicielom mediów, informacji dotyczących stanu zdrowia pacjentów, przebiegu diagnostyki, leczenia, hospitalizacji ani dokumentacji medycznej konkretnej osoby - przekazał "Faktowi" Tomasz Burek z działu kontaktu z mediami.

W kolejnym piśmie szpital wskazał, że terminy zabiegów zależą m.in. od stanu pacjenta i możliwości organizacyjnych. Tymczasem kobieta, jak opisano, umówiła wizytę u chirurga w Sosnowcu na 23 czerwca i liczy, że tym razem uzyska skierowanie. Redakcja "Faktu" informuje też, że zwróciła się o stanowisko do NFZ w sprawie pomocy pacjentce oraz dostępu do chirurgów ogólnych; odpowiedź nie była jeszcze znana.

Wybrane dla Ciebie