Pokazała karteczkę od lekarza. Nie mogła jej rozczytać. "Bazgrolenie! Zero szacunku!"

Edyta Tomaszewska
.Pokazała karteczkę od lekarza. Nie mogła rozczytać. "Bazgrolenie! Zero szacunku!"
Źródło zdjęć: © Facebook, Pexels

Nieczytelne pismo lekarzy to temat rzeka i powracający motyw internetowych żartów. Czasem jednak sytuacja przestaje być zabawna – zwłaszcza gdy od odszyfrowania bazgrołów zależy zdrowie pacjenta. Przekonała się o tym kobieta, która po wizycie w gabinecie otrzymała odręczną notatkę. Kompletnie bezradna poprosiła o pomoc internautów. Pod jej postem rozpętała się prawdziwa burza.

Wizyta u specjalisty, diagnoza, a na koniec szybkie instrukcje zapisane na skrawku papieru. Z taką sytuacją spotkała się pani Monika, która swoimi wątpliwościami podzieliła się na facebookowej grupie. Kobieta opublikowała zdjęcie małej karteczki, na której lekarz nakreślił kilka linijek tekstu.

"Czy mógłby ktoś pomóc mi w odczytaniu tego? Dziękuję" – napisała krótko zdezorientowana pacjentka.

Hieroglify zamiast zaleceń. "Zero szacunku"

Wpis błyskawicznie przyciągnął uwagę użytkowników mediów społecznościowych. Zamiast szybkiej odpowiedzi pod postem wybuchła lawina komentarzy – od żartów i bezsilności po otwarty gniew na lekceważące traktowanie pacjentów.


WIDEO
Lekarz o operacjach kręgosłupa. „To dyskryminacja człowieka”

Największe poparcie zdobył dosadny komentarz jednego z internautów:

"To powinno być karalne, takie bazgrolenie! Zero szacunku!"


Inni komentujący nie kryli zażenowania poziomem czytelności notatki:

"Dlatego jestem całym sercem za tym, aby nie tylko recepty, ale wszelkie zalecenia były wystawiane i drukowane elektronicznie", "Najlepiej iść do apteki. Niedawno miałam ten sam problem – starsze farmaceutki odszyfrowały pismo od razu, młode już tego pisma nie znają" – czytamy w komentarzach.

Wśród setek pełnych irytacji wpisów znaleźli się również tacy, którzy podjęli wyzwanie i spróbowali przeanalizować pismo niczym eksperci od kaligrafii i medycyny.

Jedna z komentujących, pani Daria, powiązała fragmenty widocznego w tle opisu badania obrazowego z bazgrołami lekarza:

"Kartka od ortopedy – chodzi o zastrzyk: dzisiaj dawka (tutaj padła nazwa leku) i 18.11 powtórzyć bez wizyty. Na końcu znajduje się oznaczenie miejsca iniekcji L5 (odcinek kręgosłupa)" – wytłumaczyła.

Choć historia z pozoru wywołuje uśmiech, eksperci od lat przypominają, że nieczytelne ordynowanie leków i dawkowania to realne zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów. Pomyłka w nazwie preparatu, dacie czy dawce może prowadzić do powikłań farmakologicznych.

W dobie powszechnej cyfryzacji ochrony zdrowia, Internetowego Konta Pacjenta i e-recept, odręczne świstki papieru powinny odchodzić do przeszłości. Farmaceuci i rzecznicy praw pacjenta apelują: jeśli nie jesteśmy pewni, co lekarz napisał na kartce, nie należy zgadywać ani polegać wyłącznie na opiniach z forów internetowych. W takich sytuacjach należy bez wahania poprosić o wyjaśnienie w rejestracji przychodni, skonsultować się z farmaceutą w aptece lub zażądać czytelnego wydruku zaleceń.

Wybrane dla Ciebie