Polacy utknęli na Dominikanie. Reakcja rzecznika LOT-u
Blisko 300 pasażerów utknęło na lotnisku w Punta Cana na Dominikanie z powodu awarii samolotu LOT. - Większość pasażerów nie chciała jechać do hotelu. Otrzymali oni odpowiednie świadczenia - poinformował w niedzielę PAP rzecznik LOT-u Krzysztof Moczulski.
Jak podawał "Super Express", grupa około 300 turystów z Polski utknęła na Dominikanie. Koczowali przez co najmniej 11 godzin na lotnisku, czekając na lot do kraju.
Najpierw siedzieliśmy dwie godziny w samolocie bez klimatyzacji, było około 40 stopni. Po stanowczym postawieniu sprawy, że zaraz wszyscy stracimy przytomność, pozwolono otworzyć drzwi do samolotu - opisywał rozmówca serwisu.
Samolot nie wystartował, ponieważ doszło do awarii maszyny. Niestety, w nocy Polakom skończyły się wizy i ubezpieczenia. - Woda do picia się kończy. Mamy obawy, że jak wyjdziemy to będziemy musieli sobie sami radzić - dodawał mężczyzna.
Samolot ma wystartować o godz. 21 czasu polskiego. Po ok. dziesięciu godzinach maszyna ma wylądować w Polsce. Podróżni przylecieli na Dominikanę na wakacje z biurem podróży Itaka.
Miejsca w hotelach, 90 pokoi, udało się znaleźć dopiero w niedzielę rano, ok. godz. 9.00. Większość pasażerów stwierdziła jednak, że nie chce jechać do hotelu na zaledwie kilka godzin i woli zostać na lotnisku. Otrzymali oni odpowiednie świadczenia - poinformował w niedzielę PAP rzecznik LOT-u Krzysztof Moczulski.