Poszedł do lasu po drzewo. Oto efekt. Leśnicy: "Dureń"
Nieudana próba kradzieży drzewa zakończyła się pożarem lasu. Do zdarzenia doszło 13 kwietnia około godz. 13.00 na terenie Nadleśnictwa Lubaczów. Leśnicy pokazali nagranie i nie szczędzili słów krytyki pod adresem rabusia.
Jak podaje Nadleśnictwo Lubaczów, ogień objął około pół hektara lasu w kompleksie położonym pomiędzy Krowicą Lasową a Majdanem Lipowieckim. Według ustaleń przyczyną pożaru było nielegalne działanie mężczyzny, który próbował ukraść młody dąb o pierśnicy kilkunastu centymetrów.
W trakcie wycinki drzewo zawiesiło się na przewodach linii średniego napięcia przebiegającej przez teren leśny. Doprowadziło to do zwarcia instalacji oraz pojawienia się iskier, które w krótkim czasie wznieciły pożar ściółki.
Sprawca, którego leśnicy określili już mianem "złodziej-dureń", uciekł z miejsca pożaru, zdając sobie z pewnością sprawę z konsekwencji zdarzenia.
"Pożar został wykryty przez obserwatora obsługującego system kamer umieszczonych na wieżach przeciwpożarowych. Dzięki szybkiej akcji PSP i OSP udało się szybko zlokalizować i ugasić pożar" - donoszą leśnicy.
Straty materialne oszacowano na około 8 tysięcy złotych. Obecnie czynności wyjaśniające w sprawie prowadzi policja, która poszukuje sprawcy i ustala szczegóły zdarzenia. Incydent stanowi kolejny przykład nieodpowiedzialnego zachowania, które może prowadzić do poważnych konsekwencji zarówno dla środowiska, jak i życia ludzkiego.