Potworny odór. Mają dość. "Sytuacja ekstremalna"
Okropny smród od dwóch tygodni towarzyszy mieszkańcom jednego z komunalnych bloków w Poznaniu. To pokłosie śmierci mężczyzny, którego ciało rozkładało się w mieszkaniu.
O sprawie w rozmowie z portalem epoznan.pl poinformowała jedna ze zbulwersowanych czytelniczek. - Od dwóch tygodni mieszkańcy bloku przy Opolskiej 86 są zmuszeni przez ZKZL do życia w odorze pośmiertnym. 28 lutego sąsiedzi zaniepokojeni zniknięciem jednego z mieszkańców zgłosili sprawę na policję. Przyjechały służby, sąsiad został znaleziony w mieszkaniu - nie żył. Okazało się też, że nie było z nim kontaktu od kilku dni, a kaloryfery w jego mieszkaniu były rozkręcone maksymalnie - to też z uwagi na nieustanne awarie w naszym bloku - brak ogrzewania oraz ciepłej wody - podkreśliła.
Jednocześnie stwierdziła, że "smród rozkładającego się ciała" wciąż towarzyszy mieszkańcom. Kobieta uważa, że Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych (ZKZL) z tym problemem nie zrobił nic.
Jesteśmy narażeni na przebywanie od dwóch tygodni w otoczeniu oparów rozkładającego się ciała. To sytuacja ekstremalna, która wywołuje poważne skutki zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Proces gnilny po takim czasie jest zaawansowany, a powietrze nasycone jest toksycznymi oparami i patogenami - zaznaczyła.
Kobieta uważa, że na usunięcie obrzydliwego zapachu nie pozwalają ani kadzidełka, ani odświeżacze powietrza.
ZKZL reaguje
Portal epoznan.pl skontaktował się w tej sprawie z Łukaszem Kubiakiem z ZKZL. Wyjaśnił on, że 13 marca (piątek) w mieszkaniu doszło do ozonowania, a więc dezynfekcji. - Nie mogliśmy przeprowadzić jej wcześniej, bo dopiero w czwartek otrzymaliśmy klucze do mieszkania od policji. Już następnego dnia wykonano ozonowanie i to nie koniec. W tym tygodniu odbędzie się kolejne ozonowanie - przekazał.
Na razie ZKZL może zrobić tylko tyle. Kubiak podkreślił, że mieszkanie nie może być opróżnione z rzeczy zmarłego, bowiem ma on rodzinę i to ona musi zdecydować, co się z nimi stanie.