Próbował ratować Prettiego. Lekarz opisał reakcję agentów ICE
Lekarz, który starał się uratować życie Alexa Prettiego po strzelaninie z udziałem agentów ICE twierdzi, że funkcjonariusze nie chcieli go dopuścić do mężczyzny. Jednocześnie przekonuje, że nikt z nich nie próbował prowadzić reanimacji.
24 stycznia 2026 roku w Minneapolis agenci ICE zastrzelili Alexa Prettiego. Mężczyzna miał stawiać opór i celować do agentów z pistoletu. Lokalne władze przekonują, że nagrania z tego zajścia pokazują zupełnie coś innego.
"New York Post" opisuję relację lekarza pediatry, który był świadkiem strzelaniny i próbował uratować Alexa Prettiego.
Na początku agenci ICE nie chcieli mnie przepuścić. Żaden z nich nie wykonywał resuscytacji krążeniowo-oddechowej, a ja widziałem, że ofiara jest w stanie krytycznym. Nalegałem, żeby pozwolili mi go zbadać - mówi lekarz.
29-latek widział strzelaninę z okna i nie zaobserwował, aby Pretti atakował agentów. Zdaniem świadka, Pretti miał co najmniej trzy rany postrzałowe na plecach oraz kolejne na klatce piersiowej. W końcu udało mu się sprawdzić puls u mężczyzny, ale nie wyczuł go.
Rodzina Prettiego wyraziła oburzenie oskarżeniami ze strony administracji, twierdząc, że ich syn nie stanowił zagrożenia. - Alex był człowiekiem o dobrym sercu, który bardzo troszczył się o swoją rodzinę i przyjaciół, a także o amerykańskich weteranów, którymi opiekował się jako pielęgniarz oddziału intensywnej terapii w szpitalu dla weteranów w Minneapolis - oświadczyła jego rodzina.