Gdy strażacy przystąpili do wyważania drzwi, właściciel sam je jednak otworzył i wpuścił służby do środka. Po wejściu do mieszkania atmosfera zrobiła się bardzo nerwowa. Na miejscu była także kobieta, która stwierdziła, że "nic się nie dzieje" i że "kotlety są przypalone". Była bardzo zdenerwowana i odnosiła się do strażaków i funkcjonariuszy policji opryskliwie. W pewnym momencie skwitowała całe zajście, mówiąc, że "ludzie są nienormalni".
Obejrzyj kolejny odcinek "Strażaków z sąsiedztwa" i dowiedz się, jak zakończyła się interwencja.