Prom spłonął. Pasażerowie skakali do wody. Dramat w Indonezji

W malowniczej okolicy indonezyjskiego wybrzeża rozegrał się dramat. Prom z 280 pasażerami stanął w ogniu w trakcie rejsu, a ludzie w panice skakali do wody, by ratować życie. Ci, którzy mieli dzieci, zostali na pokładzie. Liczyła się każda sekunda.

Rafli RondonuwuRafli Rondonuwu
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons, X (dawniej Twitter)
Tomasz Majta

Indonezyjski prom Gregorius Barcelona V stanął w płomieniach podczas rejsu u wybrzeży Północnego Celebesu. To niezwykle malownicza indonezyjska prowincja, która obejmuje wschodnią część półwyspu Minahasa oraz kilka archipelagów.

Na nagraniach opublikowanych w internecie widać pasażerów w kamizelkach ratunkowych, którzy wyskakiwali z promu bezpośrednio do wody, by uratować życie – informuje brytyjski portal Mirror.

Do zdarzenia doszło w niedzielę, 20 lipca, w godzinach porannych. Na pokładzie znajdowało się około 280 osób płynących z wysp Talaud do miasta Manado. Na zamieszczonym w sieci nagraniu widać wyraźnie, jak przerażeni ludzie desperacko wyskakują do oceanu.

Nie wszyscy zdecydowali się na taki krok. Ci pasażerowie, którzy podróżowali z dziećmi, zostali na płonącym pokładzie razem ze swoimi pociechami. W tym samym czasie ze statku buchały płomienie i kłęby czarnego dymu.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Pomysł Trumpa zaszkodzi NATO? "Traktuje sojuszników jak pionki"

Szef miejscowego Biura Poszukiwawczo-Ratowniczego, George Leo Mercy Randang, wydał oświadczenie dotyczące pożaru promu. Jak przekazał, do zdarzenia doszło na wodach w okolicy plaży Talise.

Zespół ratunkowy był na miejscu około południa. Z najnowszych meldunków wynikało, że pasażerowie, którzy ratowali się skokiem do wody, znajdowali się niebezpiecznie blisko płonącego promu.

Dryfują w wodzie, a pożar się rozprzestrzenia

Jak donosi portal Mirror, ich sytuacja stawała się dramatyczna. Jedna z kobiet, która zdecydowała się skoczyć do oceanu, błagalnie nawoływała o ratunek, dryfując w przerażeniu w wodzie dzięki kamizelce.

Również na pokładzie panowała panika. Osaczeni w płonącym statku pasażerowie wiedzieli, że dla ich ocalenia liczy się każda sekunda.

Na pomoc! Mamy wciąż dużo osób na pokładzie. Płoniemy w morzu. potrzebujemy pomocy, szybko – wołał mężczyzna

Akcja ratunkowa trwa. Trzeba znaleźć 280 osób

Akcja ratunkowa trwa. Oprócz jednostek poszukiwawczo-ratowniczych, do pomocy wezwano również rybaków, a także miejscowych nurków.

Obecnie priorytetem jest ratowanie ludzi i ewakuacja – podkreślał szef zespołu ratowników George Leo Mercy Randang.

Prom wyruszył z malowniczo położonych Wysp Talaud, zmierzał do Manado – stolicy prowincji Celebes Północny. Na pokładzie znajdowało się ok. 280 osób. Na ten moment nie wiadomo, ilu pasażerów udało się uratować.

Wybrane dla Ciebie