Przyjechał z Indii. Wozi Polaków autobusem. Mówi, co go zaskoczyło

Mohammad Shafi przyjechał do Polski jesienią 2025 r. i dziś prowadzi autobus w PKM Katowice. W rozmowie z portalem MojeKatowice.pl opowiada, dlaczego wybrał pracę na Śląsku, co było dla niego najtrudniejsze oraz za czym najbardziej tęskni, gdy jego rodzina wciąż mieszka w Indiach.

.Mohammad Shafi przyjechał do Polski jesienią 2025 r. i dziś prowadzi autobus w PKM Katowice.
Źródło zdjęć: © Facebook, PKM Katowice
Edyta Tomaszewska

Mohammad Shafi pochodzi z Kerali w Indiach. Do Polski przyleciał we wrześniu 2025 r., a celem przeprowadzki była stabilniejsza przyszłość dla bliskich. Jak podkreśla w rozmowie z portalem MojeKatowice.pl w ojczyźnie prowadził sklep z artykułami dla dzieci, ale z czasem nie mógł kontynuować działalności i zdecydował się na duży życiowy zwrot.

Shafi miał już wcześniej doświadczenie w prowadzeniu dużych pojazdów, dlatego praca kierowcy nie była dla niego całkowitą nowością. Po przyjeździe do Polski spełnił wymagane warunki i za pośrednictwem firmy JMS rozpoczął pracę jako kierowca autobusu miejskiego w PKM Katowice na podstawie umowy.

Jak sam tłumaczy praca ta daje mu możliwość poznawania polskiej codzienności z perspektywy kierowcy, a jednocześnie pozwala uczyć się w praktyce. Ceni przede wszystkim kontakt z pasażerami i sytuacje, gdy ludzie reagują życzliwie na jego obecność za kierownicą.


WIDEO
Lewandowski już trenuje z Chicago Fire! Zobacz, jak przyjęli go koledzy


Mówi, co go zaskoczyło w Polsce

Wśród rzeczy, które zrobiły na nim największe wrażenie, wymienia porządek, punktualność oraz dobrą organizację życia w mieście. Pozytywnie ocenia również funkcjonowanie komunikacji miejskiej oraz to, że mieszkańcy respektują zasady.

Dużym wyzwaniem okazała się natomiast pogoda. Shafi przyjechał z regionu o zupełnie innym klimacie, dlatego polska zima była dla niego nowym doświadczeniem. Przyznaje, że początki były trudne, ale z czasem nauczył się funkcjonować w chłodniejszych warunkach.

Język polski i relacje z pasażerami

Za najtrudniejszy element startu w Polsce uznaje język polski i odnalezienie się w codziennych sprawach. Wspomina, że zdarzały się sytuacje, gdy nie rozumiał wszystkiego albo inni nie do końca rozumieli go. Podkreśla jednak, że nie zrezygnował z nauki, a najwięcej daje mu praktyka: rozmowy z ludźmi i praca.

Na początku miał wrażenie, że Polacy są bardziej wycofani. Z czasem ocenił to inaczej, bo po bliższym poznaniu spotykał się z życzliwością i pomocą. Jak relacjonuje, pasażerowie i współpracownicy często reagują pozytywnie, a gdy dowiadują się, że pochodzi z Kerali, bywają ciekawi jego historii.

Najważniejsze jest nie bać się mówić i popełniać błędów - podkreślał w rozmowie.

Shafi jest żonaty i ma dwoje dzieci: syna i córkę. Rodzina nadal mieszka w Kerali, dlatego rozłąka jest dla niego szczególnie trudna. Mówi, że najbardziej brakuje mu właśnie bliskich, a także indyjskiej kuchni i części tradycji.

Jednocześnie deklaruje, że z każdym dniem Polska staje się dla niego drugim domem. Katowice opisuje jako miejsce, które daje mu poczucie stabilności i nowe możliwości. Wśród swoich planów wymienia dalszą naukę języka polskiego, marzenie o stworzeniu w Polsce własnego biznesu, a w przyszłości także chęć pracy jako motorniczy w Katowicach.

Wybrane dla Ciebie