Mohammad Shafi pochodzi z Kerali w Indiach. Do Polski przyleciał we wrześniu 2025 r., a celem przeprowadzki była stabilniejsza przyszłość dla bliskich. Jak podkreśla w rozmowie z portalem MojeKatowice.pl w ojczyźnie prowadził sklep z artykułami dla dzieci, ale z czasem nie mógł kontynuować działalności i zdecydował się na duży życiowy zwrot.
Shafi miał już wcześniej doświadczenie w prowadzeniu dużych pojazdów, dlatego praca kierowcy nie była dla niego całkowitą nowością. Po przyjeździe do Polski spełnił wymagane warunki i za pośrednictwem firmy JMS rozpoczął pracę jako kierowca autobusu miejskiego w PKM Katowice na podstawie umowy.
Jak sam tłumaczy praca ta daje mu możliwość poznawania polskiej codzienności z perspektywy kierowcy, a jednocześnie pozwala uczyć się w praktyce. Ceni przede wszystkim kontakt z pasażerami i sytuacje, gdy ludzie reagują życzliwie na jego obecność za kierownicą.
WIDEOLewandowski już trenuje z Chicago Fire! Zobacz, jak przyjęli go koledzy
Mówi, co go zaskoczyło w Polsce
Wśród rzeczy, które zrobiły na nim największe wrażenie, wymienia porządek, punktualność oraz dobrą organizację życia w mieście. Pozytywnie ocenia również funkcjonowanie komunikacji miejskiej oraz to, że mieszkańcy respektują zasady.
Dużym wyzwaniem okazała się natomiast pogoda. Shafi przyjechał z regionu o zupełnie innym klimacie, dlatego polska zima była dla niego nowym doświadczeniem. Przyznaje, że początki były trudne, ale z czasem nauczył się funkcjonować w chłodniejszych warunkach.
Język polski i relacje z pasażerami
Za najtrudniejszy element startu w Polsce uznaje język polski i odnalezienie się w codziennych sprawach. Wspomina, że zdarzały się sytuacje, gdy nie rozumiał wszystkiego albo inni nie do końca rozumieli go. Podkreśla jednak, że nie zrezygnował z nauki, a najwięcej daje mu praktyka: rozmowy z ludźmi i praca.
Na początku miał wrażenie, że Polacy są bardziej wycofani. Z czasem ocenił to inaczej, bo po bliższym poznaniu spotykał się z życzliwością i pomocą. Jak relacjonuje, pasażerowie i współpracownicy często reagują pozytywnie, a gdy dowiadują się, że pochodzi z Kerali, bywają ciekawi jego historii.
Najważniejsze jest nie bać się mówić i popełniać błędów - podkreślał w rozmowie.
Shafi jest żonaty i ma dwoje dzieci: syna i córkę. Rodzina nadal mieszka w Kerali, dlatego rozłąka jest dla niego szczególnie trudna. Mówi, że najbardziej brakuje mu właśnie bliskich, a także indyjskiej kuchni i części tradycji.
Jednocześnie deklaruje, że z każdym dniem Polska staje się dla niego drugim domem. Katowice opisuje jako miejsce, które daje mu poczucie stabilności i nowe możliwości. Wśród swoich planów wymienia dalszą naukę języka polskiego, marzenie o stworzeniu w Polsce własnego biznesu, a w przyszłości także chęć pracy jako motorniczy w Katowicach.