Psychoterapeutka widzi ukryty plan w orędziu Trumpa. "Narracja nadrzędna"
Psychoterapeutka Shelly Dar w rozmowie z "Mirror" przekazała, że jej zdaniem orędzie Donalda Trumpa było precyzyjnie zaplanowane. Po przeanalizowaniu wypowiedzi prezydenta USA wskazała, że najważniejsze w jego wypowiedzi były kontrola narracji i budowanie wizerunku siły.
Najważniejsze informacje
- Shelly Dar ocenia, że 108-minutowe wystąpienie miało pokazać dominację i wytrzymałość.
- Powtarzanie haseł i ostrzejszy język o migracji miały konsolidować elektorat.
- Symboliczne gesty z drużyną hokeistów i wojskowymi podnosiły temperaturę patriotyzmu.
Orędzie o stanie państwa przyniosło mieszankę autopromocji, akcentów patriotycznych i ostrych ataków na przeciwników, w kraju i za granicą. Jak wskazuje psychoterapeutka Shelly Dar, specjalistka od zachowań i pewności siebie, kluczowe były "kontrola i przedefiniowanie".
Psychoterapeutka dostrzegła ukryty plan w orędziu Donalda Trumpa
Dar zwraca uwagę, że sama długość wystąpienia miała znaczenie. "108-minutowe przemówienie nie jest przypadkowe. Sama długość staje się dominacją. Sygnalizuje wytrzymałość, autorytet i niechęć do pośpiechu, szczególnie w momencie, gdy sondaże poparcia i orzeczenia sądowe stanowią dla niego wyzwanie" – ocenia ekspertka w rozmowie z "Mirror".
Podkreśla też, że powracające frazy tworzą narrację niezależnie od danych. "Powtarzające się zdanie 'tak bardzo wygrywamy' jest klasycznym przykładem narracji nadrzędnej. Gdy wskaźniki zewnętrzne są niejednoznaczne, powtarzanie służy zaszczepieniu pewności" – wskazuje.
Kolejnym elementem było modulowanie tonu. Według Dar, Trump mówił spokojniej niż zwykle, ale utrzymał konfrontacyjny charakter przekazu. "Jego ton, mniej bombastyczny, ale nadal bojowy, sugeruje raczej modulację niż złagodzenie stanowiska. Stoicka wymiana zdań z prezesem Sądu Najwyższego Robertsem i pozbawiona wyrazu reakcja Amy Coney Barrett tworzą widoczne napięcie" – zauważa.
Ostrzejszy język o migracji i napięcia na sali
Jedna z najbardziej komentowanych scen dotyczyła ataku na Demokratów, gdy prezydent krytykował tych, którzy nie wstali na apel o prymat ochrony obywateli USA nad nieudokumentowanymi imigrantami. W tej samej sekwencji pojawił się też publiczny wyrzut wobec Sądu Najwyższego. "Krytykując sąd, stojąc kilka kroków dalej, okazuje buntowniczość i sygnalizuje wyborcom, że instytucjonalny opór nie powstrzyma go." – ocenia Dar.
Ekspertka twierdzi, że "ciemniejszy" język o migracji oraz wywoływanie opozycji z nazwiska pogłębiają podział, ale psychologicznie cementują rdzeń elektoratu. Jej zdaniem "ukryty plan" był czytelny: budować obraz polityka silnego, obleganego i zwycięskiego, przy jednoczesnym rysowaniu Demokratów jako przeszkody.
Wystąpienie urozmaiciła obecność męskiej reprezentacji USA w hokeju na lodzie, która zdobyła złoty medal, oraz żołnierzy. Dar interpretuje to jako celowe przesunięcie emocji. "Wykorzystanie w teatrze postaci hokeistów i wojskowych dodaje patriotyzmu i spektakularności. Przenosi emocjonalną temperaturę z kontrowersji prawnych na dumę narodową. To strategiczne zakotwiczenie" – podkreśla.
Zdaniem ekspertki te obrazy miały wybijać się ponad toczące się spory prawne i sondażowe, przekierowując uwagę na wspólnotowe emocje i symbole zwycięstwa. W tle – jak wskazuje analiza – konsekwentnie budowano narrację kontroli i nieustępliwości, której osią były długość przemówienia, rytm powtórzeń i wyraziste kontrasty polityczne.