Ratownik: system nie dźwignie wojny ani katastrofy. "Działa tylko w dobrych czasach"

Państwowe Ratownictwo Medyczne oparte na jednoosobowych działalnościach gospodarczych nie jest zdolne do działania w warunkach wojny ani katastrofy – ocenił w rozmowie z Polską Agencją Prasową ratownik medyczny Marcin Janik.

Jak polski system ratownictwa poradzi sobie z kryzysem?Jak polski system ratownictwa poradzi sobie z kryzysem?
Źródło zdjęć: © Getty Images | Artur Widak
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • Ratownik Marcin Janik wskazuje na brak centralnego dowodzenia i obowiązkowych ćwiczeń w Państwowym Ratownictwie Medycznym.
  • System oparty na rozproszonych dysponentach nie radzi sobie w katastrofach i przy masowym napływie rannych.
  • Szpitale i zespoły rzadko trenują zdarzenia masowe; procedury często istnieją tylko na papierze.

Mgr inż. Marcin Janik, ratownik medyczny z UCK WUM i były oficer Państwowej Straży Pożarnej, mówi wprost o ograniczeniach Państwowego Ratownictwa Medycznego. Wskazuje, że obecny, rozproszony model oparty na jednoosobowych działalnościach gospodarczych działa w rutynie, ale zawodzi, gdy trzeba skoordynować wiele zespołów naraz.

Kluczowa teza Janika jest prosta: codzienna praca zespołów zasadniczo różni się od realiów katastrofy. W rutynie priorytety są oczywiste i mieszczą się w wydolności systemu. - W normalnych warunkach system funkcjonuje w ramach swojej wydolności. W zdarzeniu masowym ten porządek się załamuje – zasobów zaczyna dramatycznie brakować, a priorytety muszą zostać odwrócone – wyjaśnił. Janik podkreśla, że bez stałego treningu zdejmującego ciężar z pojedynczych osób, algorytmy pozostają na papierze i nie pomagają w praktyce.

Hiszpania pod wodą. Żywioł nie odpuszcza od stycznia

Problem pojawia się wtedy, gdy pacjentów wymagających natychmiastowej pomocy jest wielu, a możliwości leczenia ograniczone. Tego nie da się w pełni opisać algorytmem - powiedział ratownik.

Janik zaznacza, że żaden schemat nie opisze wszystkich możliwych sytuacji, a niedobór zasobów wymusza twarde wybory. Bez doświadczenia i ćwiczeń ciężar tych decyzji spada na ratowników, którzy nie mają systemowego wsparcia dowódczego ani jasno opisanej hierarchii odpowiedzialności.

Rozproszenie i brak dowodzenia

Janik wskazuje na silne rozproszenie organizacyjne. Setki dysponentów, dziesiątki dyspozytorni i brak pionowej struktury dowodzenia tworzą środowisko, w którym trudno o jednolite standardy. Nie ma też obowiązkowych szkoleń przygotowujących do zarządzania zdarzeniami masowymi. To oznacza brak gwarancji, że w krytycznym momencie funkcje dowódcze obejmą najlepiej przygotowane osoby, a nie te, które akurat są na miejscu.

Nie istnieje systemowa hierarchia, jasne kryteria kompetencji ani obowiązkowe szkolenia przygotowujące do zarządzania zdarzeniami masowymi – zaznaczył.

W przeciwieństwie do straży pożarnej czy policji, które regularnie trenują, w ratownictwie medycznym ćwiczenia zdarzeń masowych odbywają się sporadycznie i zależą od dobrej woli dysponentów. Janik dodaje, że podobny problem dotyka szpitale. Procedury często kończą życie w segregatorach, bez przeniesienia na realny trening zespołów. Brak centralnej struktury i egzekwowanych obowiązków sprawia, że system pozostaje funkcjonalny wyłącznie w spokojnych czasach.

Wniosek: bez reform będzie działał tylko w dobrych czasach

Ratownik stawia jasną diagnozę, że każdy poważny kryzys – wojna, pandemia czy katastrofa – w krótkim czasie obnaża słabości obecnego modelu. Dopóki nie pojawi się centralne dowodzenie, obowiązkowe ćwiczenia oraz realna odpowiedzialność przełożonych, system nie udźwignie masowego napływu rannych.

Rozmowa została przeprowadzona w związku z konferencją poświęconą jakości w ochronie zdrowia i przygotowaniu systemu na sytuacje kryzysowe, organizowaną w ramach obchodów Światowego Dnia Chorego 11 lutego przez UCK WUM.

Źródło: PAP.

Wybrane dla Ciebie
Daria ma tylko 20 lat. "Możliwości leczenia w Polsce skończyły się"
Daria ma tylko 20 lat. "Możliwości leczenia w Polsce skończyły się"
Obowiązkowe szczepienia przeciw HPV od 2027 roku. Fala dezinformacji
Obowiązkowe szczepienia przeciw HPV od 2027 roku. Fala dezinformacji
FBI publikuje nagranie. Przełom ws. zaginięcia Nancy Guthrie
FBI publikuje nagranie. Przełom ws. zaginięcia Nancy Guthrie
Dzieci przyniosły kości i czaszkę do domu. Zaskakujący finał sprawy
Dzieci przyniosły kości i czaszkę do domu. Zaskakujący finał sprawy
To nie było ciało Epsteina? Wstrząsający wątek w dokumentach
To nie było ciało Epsteina? Wstrząsający wątek w dokumentach
Nazwisko Trumpa w aktach Epsteina. "Pojawia się milion razy"
Nazwisko Trumpa w aktach Epsteina. "Pojawia się milion razy"
Bociany jeszcze w lutym w Polsce? Ujawniono powód
Bociany jeszcze w lutym w Polsce? Ujawniono powód
18-latka zmarła z wychłodzenia. Jej pogrzeb poprowadziła mistrzyni ceremonii
18-latka zmarła z wychłodzenia. Jej pogrzeb poprowadziła mistrzyni ceremonii
Pogoda zaskoczy. Na termometrach nawet 11 stopni
Pogoda zaskoczy. Na termometrach nawet 11 stopni
Rekord pozwoleń na broń w Polsce. Ekspert ujawnia prawdę
Rekord pozwoleń na broń w Polsce. Ekspert ujawnia prawdę
Skandaliczne sceny w barze. Wyprowadzili klientkę w kajdankach
Skandaliczne sceny w barze. Wyprowadzili klientkę w kajdankach
Przemoc wobec medyków. 34-letni pacjent zaatakował ratownika
Przemoc wobec medyków. 34-letni pacjent zaatakował ratownika