– Informuję, że aktualnie podejrzanemu Józefowi M. postawiono zarzut przestępstwa z art. 288 § 1 k.k. Wobec podejrzanego uchylono stosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania i zastosowano środki zapobiegawcze o charakterze nieizolacyjnym – poinformowała 21 sierpnia.
Oznacza to, że 60-latek nie jest już pozbawiony wolności i będzie odpowiadał z wolnej stopy. Prokuratura nie zakończyła jednak postępowania.
Co oznacza art. 288 § 1 Kodeksu karnego?
Art. 288 § 1 k.k. dotyczy zniszczenia, uszkodzenia lub uczynienia cudzej rzeczy niezdatną do użytku. W podstawowym typie tego przestępstwa grozi za to kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
W przypadku Józefa M. istotna jest zmiana wartości szkody. Początkowo straty związane ze zniszczeniem drogi szacowano na około 300 tys. zł. Po uzyskaniu nowego kosztorysu okazało się, że szkoda jest niższa – w jednej z relacji wskazano kwotę około 184 tys. zł.
To właśnie nowa wycena miała wpłynąć na zmianę kwalifikacji prawnej czynu. Jak mówiła PAP prokurator Iwona Rosprzak, z opisu czynu usunięto informację, że dotyczył on mienia znacznej wartości. W miejsce aresztu zastosowano wobec podejrzanego nieizolacyjne środki zapobiegawcze. Chodzi o dozór policji oraz poręczenie majątkowe. Wysokość poręczenia pozostaje niejawna, podobnie jak szczegóły dotyczące dozoru.
"Cieszę się, że jestem na wolności"
Po wyjściu z aresztu Józef M. nie ukrywał ulgi. Jak relacjonował jego obrońca, adwokat Adam Szewc, 60-latek cieszył się, że może wrócić do domu. – Mój klient cieszył się, gdy opuścił areszt. Uważamy, że był to środek niesłusznie zastosowany i że powinien być na wolności do wyjaśnienia tej sprawy – mówił mec. Szewc w rozmowie z "Faktem".
Obrońca podkreślał również, że sprawa ma szerszy kontekst. W tle znajduje się bowiem wieloletni spór dotyczący własności gruntu, na którym powstała droga.
Wjechał ciągnikiem na świeży asfalt
Do zdarzenia doszło 7 sierpnia w gliwickiej Ostropie. Według ustaleń śledczych Józef M. wjechał ciągnikiem marki Ursus na świeżo położony asfalt na ul. Rybackiej. Następnie, używając pługa, miał zniszczyć około 200 metrów nawierzchni.
Mężczyzna został zatrzymany na miejscu. Przyznawał, że to on zniszczył asfalt, ale wskazywał, że uważał teren za swoją własność. Prokuratura twierdzi natomiast, że dokumenty wskazują na własność samorządu.