Zaorał drogę. Siostra rolnika zabrała głos. "To była desperacja człowieka"

Rolnik z Gliwic, który traktorem rozorał asfalt na ul. Rybackiej, został aresztowany. "Fakt" rozmawiał z siostrą 60-letniego Józefa M. Kobieta jego krok łączy z wieloletnim konfliktem o dostęp do pól i poczuciem, że mężczyzna był lekceważony w sporze z urzędami.

.Zaorał drogę. Siostra rolnika zabrała głos.
Źródło zdjęć: © Facebook
Edyta Tomaszewska

W rozmowie z "Faktem" głos zabrała starsza siostra Józefa M., prosząc o nieujawnianie danych. Z jej relacji wynika, że rodzinny spór o drogę i grunty narastał latami, a punktem zapalnym stała się rozbudowa okolicy o osiedle domów jednorodzinnych. Rolnik miał uważać, że dojazd do gospodarstwa i pól od zawsze był powiązany z rodzinnymi gruntami.

Siostra aresztowanego wskazuje, że wraz z rozwojem zabudowy zaczęły się nieporozumienia o to, kto i na jakich zasadach może korzystać z przejazdu przy ul. Rybackiej. Podkreśla, że jej zdaniem osobna droga dla osiedla ograniczyłaby konflikty.

W jej ocenie część mieszkańców oraz kolejni właściciele działek mieli coraz częściej korzystać z terenu, który Józef M. uznawał za należący do rodziny. Szczególnie trudne relacje rolnik miał mieć z jednym z sąsiadów, a konflikt siostra porównuje do długotrwałej, sąsiedzkiej wojny na pretensje.


WIDEO
Zdenerwowany rolnik zaorał świeżo wylany asfalt


Odpady na drodze i rosnąca frustracja rolnika

Kobieta opowiedziała dziennikarzom "Faktu" o sytuacjach, które miały potęgować napięcie. Wspomina pretensje brata o wysypywanie różnych odpadów na drogę prowadzącą do pól. Rolnik miał być przekonany, że to utrudnia mu korzystanie z ziemi.

Jednocześnie, jak relacjonuje, źródłem emocji nie miały być wyłącznie relacje z sąsiadami.

On czuł się bardzo oszukany i nie chodziło tylko o sąsiadów - powiedziała siostra Józefa M. w rozmowie z "Faktem".

W rozmowie pojawia się bowiem wątek spraw urzędowych i dawnych decyzji dotyczących gruntów. Siostra odnosi się do pytania, czy Józef M. sam wystąpił do urzędów o wykup działek. Twierdzi, że w rodzinie pojawiały się wcześniej zobowiązania dotyczące przekazania części ziemi siostrom, ale brat miał tłumaczyć, że pojawiły się problemy prawne. Kobieta przyznaje, że wtedy nie drążyły tematu.

Z jej relacji wynika, że rolnik miał poczucie osamotnienia w sporze z instytucjami. Za część działek przyjął odszkodowanie, ale jednocześnie miał uważać, że jego argumentów dotyczących własności nie traktowano poważnie. W pamięci szczególnie utkwić mu miały kwestie rekompensat wypłacanych innym rolnikom przy budowie pobliskiej autostrady. Według siostry mężczyzna sądził, że część właścicieli gruntów dostawała korzystniejsze propozycje niż te, które przedstawiano jemu.

Rozoranie asfaltu na ul. Rybackiej i reakcja rodziny

Do głośnego incydentu doszło w ubiegłym tygodniu: Józef M. wjechał traktorem i pługiem rozorał ul. Rybacką, twierdząc, że to jego własność. Siostra podkreśla, że nie popiera takiego działania.

Nie powinien tak zrobić. Bogu dziękuję, że on sobie ani innym ludziom krzywdy nie zrobił. Jestem przekonana, że brat działał pod wpływem narastającej przez lata frustracji. Był w sporze z urzędnikami, ale na ten moment nie chcę mówić o szczegółach - mówi "Faktowi" siostra rolnika.

- To była desperacja człowieka, który nie widział już innego wyjścia - dodaje.

Kobieta nie zgadza się jednocześnie z opiniami, jakoby jej brat miał żyć w permanentnym konflikcie z całym otoczeniem. Przekonuje, że utrzymywał normalne relacje z wieloma osobami, a także z rodziną, która miała go odwiedzać i korzystać z sadu.

Stanowisko miasta Gliwice: działki należą do gminy od 25 lat

Władze Gliwic utrzymują, że trzy sporne działki przy ul. Rybackiej, które Józef M. miał sam zaoferować miastu w 2001 r., są własnością gminy od 25 lat. Za jedną z działek rolnik przyjął odszkodowanie.

W sprawie dwóch kolejnych działek (nr 803 i 804) pieniądze mają znajdować się w depozycie Sądu Rejonowego w Gliwicach. Rodzina, jak wynika z relacji siostry, nie chce pogodzić się z aresztem rolnika i zapowiada starania o jego zwolnienie.

Wybrane dla Ciebie