Rozpoznali 15-latkę na nagraniu. Tragiczne wieści po czterech dniach
Sofia Prosperi, 15-letnia Włoszka, spędzała sylwestra ze znajomymi w lokalu Le Constellation w Crans-Montana. Doszło do tragicznego pożaru, w którym zginęło około 40 osób. Bliscy Sofii mieli nadzieję, że dziewczyna przeżyła. Po czterech dniach nadeszły tragiczne wieści.
Historię tragicznie zmarłej 15-latki opisuje włoski portal ilgiorno.it. Jak czytamy, Sofia Prosperi miała podwójne obywatelstwo - włoskie i szwajcarskie. Mieszkała w Castel San Pietro, tuż przy granicy z Włochami. Chodziła do szkoły International School of Como w Fino Mornasco (mieście po włoskiej stronie granicy). Na przerwę świąteczno-noworoczną wybrała się jednak do Szwajcarii. Była w czteroosobowej grupie znajomych.
W noc sylwestrową wyruszyła z domu z grupą szkolnych kolegów do Crans-Montana, gdzie jeden z jej przyjaciół ma rodzinny dom. Udali się do baru Le Constellation. Gdy doszło do pożaru, Sofia i jej szkolni znajomi zostali uwięzieni w płonącym obiekcie. Dwoje z nich wyszło z tragedii bez obrażeń, cudem wydostając się z lokalu. Jeden z kolegów Sofii został poszkodowany i trafił do szpitala. Przetransportowano go samolotem do lecznicy w Mediolanie.
Kinowe perełki 2026 roku. Na co warto czekać?
Bliscy Sofii żyli przez cztery dni w niepewności. Jak informuje ilgiorno.it., znajomi rozpoznali sylwetkę 15-latki na nagraniu z feralnego wieczoru. Znajdowała się w sali w chwili, gdy zapalił się sufit. Rosły obawy, że nie zdążyła uciec, podobnie jak wiele innych osób znajdujących się na dolnym piętrze. Niestety, po czterech dniach nadeszły tragiczne wieści. Sofia Prosperi zginęła w pożarze.
Po tym, jak tragiczna wieść obiegła Włochy, znajomi pożegnali 15-latkę w mediach społecznościowych. "To wszystko nie ma sensu. Mieliśmy dalej dorastać razem" - napisał jeden ze znajomych. "Teraz jesteś gwiazdą, chroń nas stamtąd z góry" - dodała jedna z osób.
Ofiary pożaru w Crans-Montana
Sofia była jedną z sześciu młodych osób pochodzenia włoskiego, które zginęły w pożarze. Łącznie zidentyfikowano 24 osoby z 40, jakie zginęły w pożarze w Crans-Montana. Poszkodowanych zostało 121 osób, w tym jeden Polak. Według dotychczasowych ustaleń przyczyną pożaru było zapalenie się sufitu od sztucznych ogni, jakie znajdowały się w butelkach po szampanie. Było ono wznoszone aż pod sufit przez barmanki. Jacques i Jessica Moretti, para właścicieli lokalu, pochodząca z Francji, jest podejrzewana m.in. o nieumyślne spowodowanie śmierci przez zaniedbanie. Śledztwo w tej sprawie trwa.