Ruszyli z pomocą do potrąconego dziecka. Na miejscu zastali kogoś zupełnie innego

Małgorzata Badur

Zgłoszenie brzmiało bardzo poważnie. Strażacy dostali informację o potrąceniu dziecka jadącego na hulajnodze, które nie daje oznak życia. W takich chwilach liczy się każda sekunda, więc zastęp natychmiast ruszył na miejsce. Po dotarciu na miejsce okazało się, że to nie chłopiec został potrącony, a młoda kobieta.

W drodze na miejsce strażacy omawiali szczegóły akcji ratunkowej i przeprowadzenia ewentualnej reanimacji przy użyciu defibrylatora AED.

Po dojeździe okazało się, że sytuacja była inna, niż wynikało z pierwszych informacji. Poszkodowaną była młoda kobieta, przytomna, ale potrzebująca pomocy. Strażacy ocenili jej stan i zajęli się nią do czasu dalszych działań służb ratunkowych.

To kolejny przykład tego, jak bardzo zgłoszenie może różnić się od tego, co zastaje się na miejscu.

Jak przebiegała akcja ratunkowa? Tego dowiesz się, oglądając fragment odcinka "Strażacy z sąsiedztwa".

Wybrane dla Ciebie