Rzeźba gorszyła kuracjuszy. Zmienili podejście
Rzeźba "Gaja" w Busku-Zdroju, która po odsłonięciu we wrześniu 2025 r. budziła skrajne opinie, dziś coraz częściej uchodzi za stały element uzdrowiska. Jak opisuje "Fakt", wielu kuracjuszy przywykło już do instalacji Maurycego Gomulickiego i patrzy na nią znacznie spokojniej niż na początku.
Praca Maurycego Gomulickiego stanęła przy jednej z głównych alei w Busku-Zdroju i od razu przyciągnęła wzrok odwiedzających. Intensywnie czerwona, błyszcząca forma o wyraźnych kształtach mocno odcinała się od otoczenia, które zwykle kojarzy się z zielenią, spokojem i bardziej klasyczną estetyką. Część kuracjuszy zatrzymywała się przy niej tylko na chwilę, inni robili zdjęcia, a jeszcze inni próbowali odczytać sens tej realizacji.
Kuracjusze w Busku-Zdroju przywykli do rzeźby "Gaja"
W pierwszych tygodniach po odsłonięciu instalacja często wracała w rozmowach i publikacjach medialnych. Z czasem jednak przestała być najgłośniejszym tematem w uzdrowisku. Osoby, które spędzają w Busku-Zdroju dłuższy czas, coraz częściej uznają ją po prostu za fragment miejscowego krajobrazu.
Cytowana przez "Fakt" pani Ewa, 72-letnia kuracjuszka przebywająca w uzdrowisku od ponad miesiąca, oceniła, że współczesna sztuka nie musi podobać się wszystkim, ale dobrze, gdy przełamuje utarte schematy. Przyznała też, że jej własne spojrzenie na rzeźbę zmieniło się wraz z czasem. Początkowe zdziwienie ustąpiło większej otwartości, zwłaszcza gdy zaczęła czytać o zamyśle autora.
Według opisu przywołanego w artykule "Gaja" odwołuje się do symboliki Matki Ziemi i energii natury. To właśnie połączenie organicznej formy i mocnego koloru sprawia, że trudno przejść obok niej obojętnie. W efekcie instalacja nie tylko zdobi przestrzeń, ale też zachęca do własnej interpretacji.
"Gaja" nie jest jedynym nietypowym akcentem w tej części miasta. Kuracjusze zwracają uwagę, że w Busku-Zdroju pojawia się więcej nowoczesnych obiektów, między innymi "latające" krzesła czy trzy baranki, które zmieniają wygląd zależnie od pory roku. Takie realizacje stopniowo zmieniają charakter uzdrowiska, które obok funkcji leczniczej coraz wyraźniej pokazuje też swoją bardziej współczesną stronę.
Dla jednych to potrzebne ożywienie przestrzeni, dla innych rozwiązanie trudne do zaakceptowania. Jedno jednak widać wyraźnie: w Busku-Zdroju odważna sztuka przestała być czymś całkowicie obcym, a kuracjusze nauczyli się z nią funkcjonować.