"Sceny intymne". Ksiądz odmówił przeczytania tych słów na pogrzebie
Proboszcz parafii św. Szczepana w Katowicach-Bogucicach odmówił przeczytania mowy pogrzebowej. Według relacji prawnuczki zmarłej ksiądz uznał, że treść przemówienia ma erotyczny przekaz. - Liturgia pogrzebowa została przeprowadzona prawidłowo - przekazał rzecznik kurii ks. Rafał Sitek, ale jednocześnie przeprosił.
Pani Arletta, prawnuczka zmarłej Gizeli, opisała na Facebooku sytuację, jaka miała miejsce na pogrzebie jej prababci w parafii św. Szczepana w Katowicach-Bogucicach. Kobieta przygotowała mowę pogrzebową. Chciała, aby ksiądz prowadzący uroczystość przeczytał ją żałobnikom.
Mowa została napisana w pierwszej osobie. Zawierała podziękowania dla bliskich, którzy opiekowali się kobietą, m.in. syna i synowej. "Nigdy nie myślałam, że dożyję czasu, w którym doczekam się nie tylko wnuków, ale też prawnuków. To, co wspólnie stworzyliście, jest piękne i niepowtarzalne, dziękuję, że wychowaliście tak wspaniałe, troskliwe córki" - brzmiała treść przemowy. W następnych linijkach tekstu przekazywane są podziękowania dla wnuków i prawnuków, a także dla żałobników zebranych w kościele.
"Dziękuję wszystkim obecnym tutaj, że zechcieli zebrać się tutaj i towarzyszyć mi w mojej ostatniej drodze. Niech to nie będzie czas smutku, a zatrzymania się, docenienia wspólnych chwil, które były nam dane" - napisano.
Nie przeczytał mowy. Ksiądz uznał ten fragment za "erotyczny"
Fragment, który miał wywołać reakcję księdza, znajduje się na samym końcu. Mowa zawiera słowa seniorki na temat zmarłego męża.
"Ja dziś będę świętować, mam bardzo ważną randkę, z moim Jerzykiem po latach tęsknoty. Długo czekaliśmy na to spotkanie, chociaż wiem, że on zawsze był obok. Codziennie mówiłam mu dobranoc, a dziś w końcu położymy się wspólnie" - czytamy w tekście.
Pani Arletta opisała, że ksiądz proboszcz Krzysztof Sitek nie zgodził się na przeczytanie tego fragmentu.
"Tuż przed rozpoczęciem pogrzebu proboszcz podszedł do moich dziadków siedzących zapłakanych w pierwszej ławce podczas pogrzebu własnej mamy i powiedział im na głos, że nie przeczyta tej mowy, bo jest 'erotyczna' i zawiera 'sceny intymne'. Siedziałam kilka ławek dalej i wszystko słyszałam. Potem zostałam wezwana do zakrystii, gdzie ksiądz, będąc bardzo oburzony, pokazał mi palcem ten fragment i powiedział, że jest to aluzja do 'randki' i 'zbliżenia intymnego', skoro 'kładą się razem'" - opisała pani Arletta.
Jak dodała, fragment mówiący o tym, że para "położy się wspólnie" dotyczył po prostu wspólnego pochówku po latach rozłąki. Proboszcz miał jednak inaczej zinterpretować te słowa. Mimo naniesionej na tekście poprawki nie odczytał tekstu z kartki. To jednak nie wszystko.
"Przez całą ceremonię proboszcz zachowywał się wobec naszej rodziny arogancko, przekręcał wiek mojej prababci, a na końcu nie podał nawet dłoni jej dzieciom żegnającym własną mamę. Ostatecznie zabroniono mi odczytać mowę z ambony i pozwolono zrobić to jedynie na końcu ceremonii z mikrofonem w ręku, stojąc niżej. Nigdy nie przypuszczałam, że podczas pożegnania bliskiej osoby będę musiała tłumaczyć księdzu, że wspólny pochówek starszego małżeństwa nie jest 'erotyczny'" - relacjonuje pani Arletta.
Jak wynika z korespondencji między parafią a panią Arlettą, z którą się zapoznaliśmy, parafia otrzymała przed uroczystością treść przemówienia drogą mailową. Przedstawiciele kancelarii parafialnej odpisali jedynie, by zmienić zdrobnienia na pełne imiona. "Bardzo zależy mi na zachowaniu zdrobnień, bo występują w mowie. Jest ona napisana z perspektywy babci i zachowane jest w niej to, jak ona mówiła. Ma to dla nas wartość sentymentalną - nie chcemy sztucznej powagi, tylko rodzinnego ciepła tej mowy" - odpisała pani Arletta. W korespondencji nie ma mowy o jakimkolwiek erotycznym przekazie.
Archidiecezja wyjaśnia i przeprasza
Próbowaliśmy uzyskać komentarz księdza proboszcza Krzysztofa Sitka w opisywanej sprawie. Kancelaria parafii w Katowicach skierowała nas jednak do miejscowej archidiecezji. Komentarz w tej sprawie przesłał nam ks. Rafał Sitek, rzecznik kurii.
"Z rozmowy z księdzem proboszczem i po zapoznaniu się z komentarzem Pani Arletty wynika, że liturgia pogrzebowa została przeprowadzona prawidłowo. Mowa pożegnalna nie stanowi części liturgii. Zazwyczaj wygłasza się ją na cmentarzu, przed lub po zakończonej liturgii. Mimo to ksiądz proboszcz zezwolił Pani Arlecie na odczytanie przygotowanej 'mowy pożegnalnej' w kościele przed końcowym błogosławieństwem Zwrócenie przez niego uwagi na jedno ze sformułowań zawartych w tekście nie miało na celu zdeprecjonowanie osoby zmarłej ani autorki tekstu. Jeśli jednak bliscy czy pozostali uczestnicy pogrzebu poczuli się tym faktem urażeni, to proszę przyjąć słowa przeprosin" - czytamy w nadesłanej odpowiedzi.
Rafał Strzelec, dziennikarz o2