Schwytali rannego żołnierza. Nieśli go przez 10 kilometrów
Ukraińska 47. Brygada ewakuowała rannego Białorusina, który chciał się poddać. Żołnierze nieśli go 10 kilometrów przez zaminowany teren pod ostrzałem.
Najważniejsze informacje
- Ewakuacja prowadzona nocą przez zaminowany teren trwała kilka godzin.
- Żołnierze nieśli mężczyznę ok. 10 km.
- Według relacji rannego, zagraniczni kontraktowi żołnierze w rosyjskich siłach są traktowani jak "mięso armatnie".
Ukraińscy żołnierze z 47. oddzielnej brygady zmechanizowanej poinformowali o wzięciu do niewoli rannego obywatela Białorusi, który walczył po stronie Rosji i próbował się poddać.
Według serwisu OBOZ.UA, mężczyzna został ranny podczas nocnej próby przejścia na stronę ukraińską. W trakcie drogi wszedł na minę, co spowodowało obrażenia. Po odniesieniu rany udało mu się wezwać pomoc. Zgłoszenie odebrali ukraińscy wojskowi, którzy następnie go zatrzymali i udzielili mu wsparcia.
Kluczowym momentem była decyzja o przeniesieniu rannego przez otwarty, zaminowany teren, gdzie dodatkowo istniało zagrożenie ostrzałem moździerzowym. Droga do punktu stabilizacyjnego trwała kilka godzin i zakończyła się dopiero następnego dnia.
Tajemnicze balony z pakunkami. Policja w akcji od rana
Ranny mężczyzna nie był w stanie samodzielnie się poruszać, dlatego został przeniesiony na rękach przez żołnierzy cały niebezpieczny odcinek trasy.
Ukraińscy żołnierze relacjonują, że ewakuacja rannego odbywała się w bardzo trudnych warunkach. Była noc, panowała mgła, a ograniczona widoczność zwiększała ryzyko wejścia na miny i kolejnych wybuchów.
Według relacji wojskowych, podczas transportu rannego trwał także ostrzał, przez co żołnierze musieli wielokrotnie kłaść się na ziemię razem z poszkodowanym, aby uniknąć trafienia.
Jeden z żołnierzy opisał, że przeszli około 10 kilometrów, niosąc 80-kilogramowego ciężko rannego mężczyznę przez zaminowane pola w całkowitej ciemności i mgle.
Dziesięć kilometrów z 80-kilogramowym ciężko rannym. Kiedy szliśmy, był ostrzał, trzeba było upadać razem z nim. Pola są zaminowane, nocą mgła, nic nie widać. Kilka razy mówił: zostawcie mnie. Ale odpowiedzieliśmy: nie, doniesiemy cię - relacjonował ukraiński żołnierz.
Kim jest ranny żołnierz?
Według serwisu OBOZ.UA zatrzymany mężczyzna to obywatel Białorusi, który wcześniej podpisał kontrakt z rosyjską armią.
Po krótkim szkoleniu wojskowym został wysłany bezpośrednio na front wojny Rosja–Ukraina. Po pewnym czasie zdecydował się na poddanie się ukraińskim siłom i próbował samodzielnie przejść na stronę Ukrainy. Podczas tej próby wszedł jednak na minę, co doprowadziło do poważnych obrażeń.
Ewakuacja rannego odbywała się w warunkach stałego zagrożenia. Na terenie działań wojennych występował ostrzał artyleryjski oraz inne formy ognia pośredniego, a wiele obszarów pozostawało zaminowanych.
Białorusin, który został zatrzymany przez ukraińskich żołnierzy, w rozmowie przyznał, że żałuje udziału w wojnie.
Podpisanie kontraktu z rosyjskim Ministerstwem Obrony to dla wielu zagranicznych najemników początek krótkiej, ale tragicznej kariery. Projekt "Chcę Żyć" podał, że ponad 40 proc. najemników ginie w ciągu pierwszych czterech miesięcy od wysłania na front w Ukrainie. Rosja traktuje ich jako "mięso armatnie", nie dbając o ich życie ani bezpieczeństwo.
Według specjalistów z projektu Rosja traktuje najemników wyłącznie jako narzędzie do realizacji celów wojennych. Są wykorzystywani wyłącznie do szturmów, nie mają odpowiedniego przeszkolenia, a nawet podstawowego wsparcia. Otrzymują mundur, ale często nawet nie dostają karabinu. Potem dowódcy wydają rozkaz natarcia.