Zaginięcie Anny Wilskiej na Majorce. Oto nowe tropy w sprawie

33-letnia Anna Wilska z okolic Gniezna od siedmiu tygodni nie daje znaku życia. Po wyjeździe na hiszpańską Majorkę jej kontakt z rodziną nagle się urwał. Zaniepokojeni bliscy postanowili działać - do poszukiwań zaangażowali prywatnego detektywa oraz dziennikarza programu "Uwaga!" TVN, którzy polecieli razem na wyspę, aby ustalić, co tam się wydarzyło.

sZaginięcie Anny Wilskiej na Majorce. Oto nowe tropy w sprawie (Facebook, Pixabay)
Źródło zdjęć: © Facebook
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Jak podaje "Uwaga" TVN, pierwsze ustalenia prowadzą do niewielkiego hostelu, w którym Anna Wilska miała się zameldować w połowie października ub.r., tuż po przylocie na Majorkę. Prywatny detektyw Dawid Burzacki podkreśla w reportażu TVN, że nie był to dla niej przypadkowy adres, bo wcześniej już tam nocowała. Hostel przekazał, że nagrania z monitoringu wydano policji.

Właściciel hostelu, pytany przez "Uwagę" TVN o szczegóły pobytu Polki i jej zachowanie w obiekcie, zasłaniał się niepamięcią i zapewniał, że nic nie wzbudziło jego podejrzeń.

Majorka miała być nowym początkiem. Rodzina straciła kontakt w kwietniu

Siostra zaginionej, Karolina, powiedziała redakcji "Uwagi" TVN, że Anna była osobą otwartą, lubiła zwierzęta i dużo podróżowała, a na Majorkę miała wyjechać z myślą o stałej przeprowadzce. Bliscy nie potrafią dziś odpowiedzieć na podstawowe pytania: gdzie mieszkała przez ostatnie miesiące i co stało się z jej rzeczami po wyjściu z hostelu.

Jak dowiadujemy się z materiału, detektyw ustalił, że w hostelu 33-letnia kobieta spędziła ok. czterech-pięciu dni. Dalej ślad się urywa: nie ma potwierdzenia, czy wynajęła mieszkanie, czy przeniosła się do innego miejsca noclegowego. Burzacki zaznacza też, że brak jest jasnego obrazu tego, co działo się z Anną do 14 kwietnia br., kiedy powiadomiła policję o kradzieży dokumentów i telefonów.

Siostra zaginionej przekazała "Uwadze", że ostatni raz miała kontakt z siostrą 9 kwietnia, gdy Anna wysłała jej nagranie przez WhatsApp. Z kolei brat rozmawiał z Anną 13 kwietnia, ale połączenie zostało przerwane, a później zaginiona nie odczytała ostatniej wiadomości. Rodzina początkowo tłumaczyła to tym, że Anna czasem znikała na krótko, ale tym razem cisza trwała zdecydowanie dłużej niż wcześniej.

Kradzież w Palmie i koczowisko bezdomnych: sprawdzony trop

W połowie kwietnia Anna miała zgłosić policji, że padła ofiarą kradzieży na plaży w centrum Palmy. Według tej relacji straciła dokumenty, karty, pieniądze i telefon. W pobliżu wskazanego miejsca rabunku zlokalizowane jest koczowisko bezdomnych, które reporter programu TVN i detektyw sprawdzili w trakcie poszukiwań.

Burzacki wyjaśnia w materiale, że takie lokalizacje bywają miejscami na Majorce, gdzie porzuca się rzeczy skradzione turystom. Na miejscu nie uzyskano jednak potwierdzenia, by ktoś widział zaginioną. Detektyw znalazł natomiast polski paszport, ale bez strony z danymi właściciela.

"Single boy Mallorca" i wiadomość wysłana do przyjaciółki

Za istotny wątek detektyw uznaje wiadomość, którą zaginiona miała wysłać do przyjaciółki z okolic Gniezna, Kingi Cichej. Kobieta ujawniła reportażu TVN, że komunikat przyszedł z konta obcego mężczyzny podpisanego jako "Single boy Mallorca". Z treści wynikało, że Anna jest w Hiszpanii, została okradziona i nie może skontaktować się bezpośrednio z bliskimi.

Detektyw relacjonuje w "Uwadze", że gdy siostra zaginionej zaczęła dopytywać właściciela konta o dane i numer telefonu, kontakt się urwał, a profil w mediach społecznościowych został wyczyszczony ze zdjęć i wpisów. Burzacki dodał, że udało się zachować wizerunek mężczyzny z zablokowanego profilu. W jego ocenie to potencjalnie ostatnia osoba, która mogła mieć fizyczny kontakt z Anną, a lokalna policja prowadząca postępowanie na Majorce nie zdołała dotąd ustalić jego personaliów ani miejsca pobytu.

Z opowieści przyjaciółki wynika też, że Anna co najmniej dwa razy pojawiała się w biurze rzeczy znalezionych, próbując odzyskać utracone przedmioty, i właśnie tam miała spotykać mężczyznę o pseudonimie "Single boy". Ekipa "Uwagi!" sprawdziła to miejsce i ustaliła, że biuro prowadzi lokalna policja. Funkcjonariusz, z którym rozmawiano, odmówił przekazania informacji, powołując się na tajemnicę sprawy.

Rodzina podkreśla, że mimo braku przełomu nie rezygnuje z poszukiwań i próbuje nagłaśniać zaginięcie na Majorce. Siostra Anny dodała, że stara się myśleć pozytywnie, ale obawia się, że mężczyzna, z którego konta wysłano wiadomość, mógł wykorzystać zaufanie zaginionej.

Cały czas wierzę, że Ania się znajdzie. Nie dopuszczam myśli, że miałoby jej z nami nie być - mówi siostra zaginionej w materiale programu "Uwaga!".
Wybrane dla Ciebie