Sebastian M. czeka na wyrok. Co z jego firmą? Jest ważny wpis w rejestrze

W środę 21 października sąd ma ogłosić wyrok w sprawie tragicznego wypadku na A1. Sebastian M. przed wyjazdem z Polski prowadził biznes związany z kawą. Jak podaje "Fakt", z rejestrów wynika, że działalność jego spółki została zawieszona.

.Majtczak czeka na wyrok. Co z jego firmą? Jest ważny wpis w rejestrze
Źródło zdjęć: © o2.pl
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Sebastian M. jest wspólnikiem firmy, która nadal istnieje.
  • Działalność przedsiębiorstwa została zawieszona.
  • W środę 21 października ma zapaść wyrok w sprawie wypadku na autostradzie A1.

Sebastian M. prowadził działalność związaną z branżą kawową. Później rozwijał działalność w zakresie palenia kawy i jej sprzedaży. W maju 2025 r., po wypadku na A1 mężczyzna wyjechał z Polski, pozostawiając za sobą interesy związane z tą branżą.

Jednym z podmiotów związanych z jego działalnością była spółka Rigello, zarejestrowana w 2023 r. Zgodnie z wpisem w Krajowym Rejestrze Sądowym firma zajmowała się m.in. przetwórstwem kawy i herbaty oraz hurtową sprzedażą kawy, herbaty, kakao i przypraw.

Według informacji przywołanych przez "Fakt" działalność rozwijano na bazie firmy prowadzonej wcześniej przez ojca M. Palona kawa miała trafiać do łódzkich firm i instytucji.


WIDEO
Dziś wyrok w sprawie Sebastiana M. Jesteśmy na miejscu

O działalności palarni kawy zrobiło się głośniej jeszcze przed tragedią na autostradzie A1. Mieszkańcy łódzkiej dzielnicy Chojny skarżyli się na uciążliwe zapachy docierające z pobliskich zakładów. Wśród wskazywanych źródeł wymieniano zarówno fabrykę Hutchinsona, produkującą uszczelki do samochodów, jak i palarnię kawy Rigello. Mieszkańcy opisywali, że w ich domach wyczuwalny był zapach gumy lub palonej kawy.

Co stało się z biznesem, gdy M. przebywał za granicą? Jak podaje "Fakt", w październiku 2023 r., kilka tygodni po tragedii na A1, w Krajowym Rejestrze Sądowym pojawiły się zmiany dotyczące spółki Rigello.

Jako prokurentów wpisano Jarosława Majtczaka i Violettę Majtczak, którzy uzyskali prawo do samodzielnej reprezentacji firmy. Działalność spółki zawieszono 4 marca 2025 r. Ostatnie dostępne sprawozdanie finansowe, obejmujące 2023 r., pokazuje, że przedsiębiorstwo osiągnęło około 3,8 mln zł przychodów i blisko 739 tys. zł zysku netto.

Co to oznacza w praktyce? Zawieszenie działalności nie jest tym samym, co likwidacja przedsiębiorstwa. Sam wpis nie przesądza również o jego zadłużeniu, majątku ani o tym, czy w przyszłości działalność zostanie wznowiona.

Warto też rozdzielić sytuację firmy od postępowania karnego jej wspólnika. Sam fakt, że działalność została zawieszona, nie dowodzi, że stało się tak z powodu sprawy wypadku na A1.

Tragiczny wypadek na A1. Zginęła trzyosobowa rodzina

Sprawa, z którą dziś kojarzony jest M., dotyczy tragedii z 16 września 2023 r. Na autostradzie A1 w rejonie Sierosławia koło Piotrkowa Trybunalskiego doszło do zderzenia BMW z Kią, którą podróżowała rodzina z Myszkowa: rodzice i ich pięcioletni syn. Wszyscy zginęli.

Według ustaleń BMW poruszało się z bardzo dużą prędkością. Prokuratura zarzuciła M. spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i kwestionował ustalenia dotyczące przebiegu zdarzenia.

Po wypadku M. wyjechał z Polski i przebywał w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Do kraju sprowadzono go w maju 2025 r. w ramach procedury ekstradycyjnej. Następnie trafił do aresztu i stanął przed polskim sądem.

Proces rozpoczął się jesienią 2025 r. i obejmował m.in. analizę opinii biegłych oraz argumentów przedstawianych przez oskarżenie i obronę. Strony wygłosiły mowy końcowe, a ogłoszenie wyroku zaplanowano na 21 października 2026 r.

Prokuratura domaga się dla M. ośmiu lat pozbawienia wolności, 15-letniego zakazu prowadzenia pojazdów oraz wypłaty łącznie 2,2 mln zł zadośćuczynienia dla bliskich ofiar. Obrona wnosi o uniewinnienie.

Dlaczego maksymalna kara w tej sprawie wynosi osiem lat? Chodzi o przepisy obowiązujące w chwili wypadku. Do zdarzenia doszło we wrześniu 2023 r., dlatego nie można automatycznie zastosować późniejszych, surowszych regulacji dotyczących najgroźniejszych zachowań na drodze.

Ostateczna decyzja należy do sądu. Do czasu ogłoszenia rozstrzygnięcia żądanie prokuratury pozostaje stanowiskiem oskarżyciela, a nie wyrokiem.

Wybrane dla Ciebie