Senior od 15 lat mieszka w ziemiance nad Wisłą. Odmawia pomocy
Pan Mieczysław od 15 lat mieszka w wykopanej przez siebie ziemiance w samym sercu Warszawy. Mimo wielu prób zaoferowania mu pomocy, nadal wybiera życie w swojej jamie.
Najważniejsze informacje
- Pan Mieczysław mieszka w ziemiance nad Wisłą od 15 lat, mimo trudnych warunków.
- Próby zaoferowania mu pomocy nie przyniosły trwałych rezultatów.
- Straż miejska monitoruje sytuację i stara się zapewnić wsparcie.
Historia pana Mieczysława obiegła całą Polskę dzięki materiałowi opublikowanemu w programie "Uwaga!" TVN. 76-letni mężczyzna wykopał sobie ziemiankę nad Wisłą, gdzie mieszka od 15 lat. Zmagając się z ekstremalnymi warunkami pogodowymi, ogrzewa się ogniskiem. - Moja historia jest tragiczna - przyznał pan Mieczysław w programie TVN.
Senior odmawia pomocy
Mimo licznych prób pomocy, pan Mieczysław nie zdecydował się na stałe zmienić swojej sytuacji. Wielokrotnie zapraszany do ośrodków pomocy czy Domu Matki Bożej Serdecznej, finalnie wraca do swojej ziemianki. Jak sam mówi, przyciąga go "spokój tego miejsca". - Jednak rezygnuję, może mnie spotkać gorsza sytuacja niż mam - wyznał, gdy zaproponowano seniorowi przeniesienie do ośrodka dla osób bezdomnych.
Upadł na przystanku i nie mógł wstać. Opublikowali nagranie
Warszawska straż miejska stale monitoruje ziemiankę pana Mieczysława. Według st. insp. Sławomira Sojki, kluczowe jest, by pan Mieczysław opuścił miejsce i skorzystał z oferowanej pomocy. Niestety, mężczyzna opiera się zmianom. - Najważniejsze jest to, aby przekonać tę osobę do zmiany decyzji - podkreśla w programie "Uwaga!" Sojka.
Nie tylko mrozy są zagrożeniem dla pana Mieczysława, ale również zwierzęta.
- Przychodzą do mnie szczury i dziki. Jest tragedia. Szczury są najgorsze, w nocy to by człowieka zjadły - opowiada senior reporterowi TVN.
Dom Matki Bożej Serdecznej kierowany przez siostrę Małgorzatę Chmielewską oferuje pomoc wielu osobom, które tak jak pan Mieczysław znajdują się w trudnej sytuacji. Siostra Chmielewska podkreśla, że udzielenie schronienia to długotrwały proces wymagający zaufania. - Być może z tym człowiekiem trzeba dłużej popracować - wskazuje siostra Chmielewska.
Zimowe mrozy wzmagają ryzyko dla takich ludzi jak pan Mieczysław. Organizacje oraz wolontariusze starają się dostarczać ciepłe posiłki i odzież, by chociaż trochę ulżyć bezdomnym. Jak podaje TVN, sytuacja pana Mieczysława pozostaje pod ścisłą obserwacją, a jego ziemianka figuruje na liście miejsc wymagających szczególnej uwagi.