Sensacyjny e-mail. Zaprzecza słowom Trumpa o Epsteinie
W USA zapoznano się z e-mailem, który przeczy słowom Donalda Trumpa o wyrzuceniu Jeffreya Epsteina z Mar-a-Lago. - Nigdy go o to nie proszono - miał mówić w 2009 roku Alan Garten, prawnik obecnego prezydenta.
W lutym "New York Post" przywoływał historię sprzed 20 lat tuż po analizie dokumentów opublikowanych przez FBI. W 2006 roku Donald Trump miał osobiście dzwonić do szefa policji w Palm Beach na Florydzie.
Już wtedy podejrzewano Jeffreya Epsteina o stosunki płciowe z nieletnimi dziewczynami. - Dzięki Bogu, że go powstrzymujecie. Wszyscy wiedzą, że to robi - miał mówić Trump do policjanta. Obecny przywódca Stanów Zjednoczonych miał również stwierdzić, że pewnego dnia wyrzucił przestępcę z posiadłości w Mar-a-Lago, gdy w jego pobliżu pojawiły się osoby nieletnie.
Następnie Trump twierdził, że relacje z Epsteinem miał zerwać m.in. ze względu na "podkradanie" pracownic SPA w Mar-a-Lago. - Wyrzuciłem go i tyle. Cieszę się, że to zrobiłem - mówił cytowany przez agencję AP.
Tym razem "The Daily Beast" podaje, że kongresmeni zapoznali się z sensacyjnym e-mailem podczas posiedzenia Izby Reprezentantów. Pochodzi on z 2009 roku.
Do tej pory ta wiadomość miała być ocenzurowana przez Departament Sprawiedliwości. E-mail udostępnił demokratyczny kongresmen Dan Goldman, a jego autorem jest Jack Goldberger, prawnik Epsteina. Ten miał pisać o Alanie Gartenie (prawnik Trumpa) i Bradzie Edwardsie (prawnik ofiar Epsteina).
Nigdy nie był członkiem. Mógł być jego gościem. Nigdy nie proszono go o opuszczenie Mar-a-Lago - cytuje "Daily Beast" wypowiedź prawnika Trumpa.
Edwards miał dodawać, że rozmawiał z kierownikiem ośrodka. Ten również potwierdził słowa prawnika Donalda Trumpa. W e-mailu pojawiły się również pytania brata Jeffreya Epsteina, który chciał wiedzieć, czy latał samolotem przestępcy.
Latałem wieloma samolotami. Możliwe, że byłem w jego samolocie. Nie było tam młodych dziewcząt - miał powiedzieć Trump, tak wynika z opublikowanej wiadomości. - Mogłem być tam z żoną - twierdził Trump na pytanie, czy był kiedykolwiek w domu przestępcy.
Sam Trump wielokrotnie mówił, że nie utrzymywał kontaktu i nie miał bliskich relacji z Epsteinem. Dodawał, że nigdy nie był na jego wyspie.