Spadło na niego drzewo i jeździ na wózku. Jest wyrok dla urzędnika
23-letniego Błażeja przygniotło w parku spróchniałe, martwe drzewo. Od tego czasu mężczyzna porusza się na wózku inwalidzkim. Teraz Sąd Rejonowy w Trzebnicy (woj. dolnośląskie) uznał winę naczelnika, Szczepana G., odpowiedzialnego za miejską zieleń. Wiemy, jaką karę wymierzył urzędnikowi.
Najważniejsze informacje
- Sąd w Trzebnicy uznał winę urzędnika nadzorującego zieleń i zasądził 500 tys. zł dla poszkodowanego.
- Do wypadku doszło 5 października 2021 r. w parku w Trzebnicy; mężczyznę przygniótł spróchniały konar.
- Wyrok jest nieprawomocny; zapowiedziano dalsze kroki cywilne.
O sprawie informuje Radio Eska. Do dramatu doszło w październiku 2021 roku podczas zwykłego spaceru w parku w Trzebnicy. Na Błażeja Basiaka spadło wówczas martwe, spróchniałe drzewo i dotkliwie przygniotło go do ziemi, powodując u niego ciężkie obrażenia ciała. W wyniku tragicznego zdarzenia mężczyzna jest sparaliżowany i porusza się na wózku inwalidzkim.
Spadło na niego drzewo i jeździ na wózku. Jest wyrok dla urzędnika
Jak podało Radio Eska, w środę, 18 marca br., Sąd Rejonowy w Trzebnicy wskazał odpowiedzialnego za zaniedbania w miejskim drzewostanie - naczelnika wydziału rolnictwa i ochrony środowiska w lokalnym urzędzie, Szczepana G.
Sąd Rejonowy w Trzebnicy uznał Szczepana G. za winnego zarzucanego mu czynu, a polegającego na tym, że jako funkcjonariusz publiczny, pełniąc funkcję naczelnika wydziału rolnictwa, będąc do sprawowania nadzoru nad zielenią na terenie miasta i gminy Trzebnica, pomimo wiedzy o złym stanie konkretnych drzew na terenie parku w Trzebnicy, dysponując decyzją starosty o zezwoleniu na usunięcie tych drzew, a nadto będąc informowanym przez Sąd Rejonowy w Trzebnicy o sytuacji zagrażającej pieszym korzystającym z ciągów komunikacyjnych ówczesnego parku, zaniechał podjęcia działań potrzebnych do usunięcia tych drzew – podał dla Radia Eska Marek Poteralski, reprezentujący Sąd Okręgowy we Wrocławiu.
Oskarżony usłyszał karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na dwa lata. Musi on także zapłacić Błażejowi Basiakowi pół miliona złotych zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Wyrok nie jest prawomocny.