Stoi na Krupówkach. "To było przykre". Harnaś szczerze o turystach
Pan Marek, który przyjechał do Zakopanego ze Szczawnicy, od lat wita turystów na Krupówkach w stroju zbójnickim. Dla niego to nie tylko sposób na dorobienie, ale przede wszystkim duma z góralskiej tradycji. Jak relacjonuje w rozmowie z "Faktem", na deptaku pojawia się szczególnie wtedy, gdy zbliża się sezon turystyczny i większe wydarzenia, jak Puchar Świata. Nie zawsze turyści są dla niego mili.
Najważniejsze informacje
- Harnaś z Krupówek przyznaje, że nie wszyscy turyści doceniają lokalny folklor.
- Za pamiątkowe zdjęcie ludzie płacą najczęściej ok. 10 zł.
- Bywają zarówno hojne gesty, jak i przykre sytuacje – wspomina pan Marek.
Turystyka na Krupówkach i codzienność górala
Mimo że okres przed Pucharem Świata to czas wzmożonego ruchu, nie zawsze jest tłoczno. Pan Marek podkreśla, że nie zaczepia przechodniów, nie zachęca na siłę, tylko po prostu stoi – wyprostowany, spokojny, licząc na osoby zainteresowane zdjęciem z regionalną postacią. Za tą prostą obecnością kryje się szacunek do miejsca i tradycji.
Czas na wielkie emocje w Zakopanem! Zapowiedź PŚ w skokach narciarskich na Wielkiej Krokwi
Wielu turystów korzysta z okazji i robi sobie zdjęcia z harnasiem.
Tak średnio dychę ludzie rzucają za zdjęcie z harnasiem. Jak dorzucą trochę więcej, to daję magnesy na lodówkę – tłumaczy pan Marek cytowany przez "Fakt". Choć wydaje się to sympatyczną tradycją, każde spotkanie może przebiegać inaczej.
Przykra historia na Krupówkach
Nie wszystkie doświadczenia pana Marka są pozytywne. Zdarzają się sytuacje, które zostawiają smutek.
Zdarzają się też przykre sytuacje. Kiedyś podeszła do mnie pani, wyglądała jak prawdziwa dama, chciała, żebym zrobił sobie zdjęcie z jej dzieckiem. Potem rzuciła mi złotówkę w dziesięciogroszówkach, patrząc na mnie z góry. To było przykre – wyznał w rozmowie z "Faktem".
Pan Marek nie ukrywa rozczarowania, ale nie traci pogody ducha ani szacunku do osób, które go spotykają.
Hojni turyści na Podhalu
Są tacy, którzy zachowują się wyjątkowo hojnie i doceniają zaangażowanie górali.
Kiedyś tu na Krupówkach państwo zrobili sobie ze mną zdjęcie, dali mi 100 zł. A kiedy chciałem im wydać, odmówili i powiedzieli, że to dla mnie. A tak jak jak patrzę wstecz, to najhojniejsi są chyba Brytyjczycy i Japończycy – dodał pan Marek. Takie gesty szczególnie go wzruszają i motywują do dalszej pracy.
Pomimo zmiennego nastawienia turystów, harnaś ze Szczawnicy czuje się częścią zakopiańskiego klimatu. Dba o autentyczność i pamięć o lokalnej tradycji.
Źródło: www.fakt.pl