"Strasznie to wygląda". Działał pod osłoną nocy. Nagranie z cmentarza

Z jednego z grobów na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie zniknął cenny medalion i krucyfiks. Sprawca najprawdopodobniej działał nocą, a skradziony przedmiot ma nie tylko wartość artystyczną, ale także wyjątkowe znaczenie dla historii polskich kobiet.

Skandaliczne zdarzenie na cmentarzu.Skandaliczne zdarzenie na cmentarzu.
Źródło zdjęć: © Instagram | chodzzenawycieczke
Mateusz Domański

Do kradzieży doszło na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Jak poinformowała w mediach społecznościowych autorka profilu "Chodzę na wycieczkę", złodziej miał pojawić się na nekropolii najprawdopodobniej pod osłoną nocy. Z grobu znajdującego się przy głównej alei, przy użyciu ostro zakończonego narzędzia - być może dłuta - usunął krucyfiks oraz zabytkowy medalion.

Dramat, po prostu masakra! Jak ktoś mógł coś takiego zrobić. Strasznie to wygląda - słyszymy w nagraniu załączonym do wpisu.

Skradziony medalion przedstawiał Antoninę Rożniatowską i został wykonany przez Tolę Certowicz. Obie artystki należały do grona prekursorek kobiecej rzeźby w Polsce. Przez wiele lat pozostawały niemal zapomniane, jednak w ostatnich latach ich dorobek zaczął wracać do świadomości historyków sztuki i miłośników kultury. Ich prace są prezentowane na wystawach, a biografie pojawiają się w kolejnych publikacjach.

Autorka wpisu podkreśla, że skradziony medalion był czymś znacznie więcej niż ozdobą nagrobka. To ważny ślad historii kobiet walczących o swoje miejsce w świecie sztuki i symbol wzajemnego wsparcia dwóch rzeźbiarek.

"Miejcie oczy i uszy otwarte"

Z wpisu wynika również, że nie był to jedyny cel sprawcy. "Złodziej wiedział, co robi" - czytamy. Zainteresowały go również inne nagrobki na Cmentarzu Rakowickim, w tym groby Bogdana Łepkiego oraz Heleny Modrzejewskiej. Wszystkie miały wspólny element - ozdobne medaliony z portretami zmarłych.

Miejcie oczy i uszy otwarte - przeglądając aukcje internetowe, wędrując po targach staroci, zerkając na media społecznościowe. Nadal mamy nadzieję, że medaliony są nieuszkodzone, być może mają już nowego własciciela, który nie wie, co trafiło w jego ręce? Opowiadajcie tę historię przy kawie i piwie, u cioci na imieninach i w pracy. Udostępnijcie w swoich mediach społecznościowych - niech medialion zobaczy jak najwięcej osób! A jeśli natraficie na jego ślad, dajcie znać. Jesteśmy gotowe dołożyć wszelkich starań, żeby to dzieło sztuki wróciło na swoje miejsce - podkreśla autorka wpisu.
Wybrane dla Ciebie