Straty na ponad 361 tys. zł. Wkrótce zapadnie wyrok
3 kwietnia w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia ma zapaść wyrok w procesie dwóch aktywistek Ostatniego Pokolenia oskarżonych o oblanie farbą Pomnika Syreny. Prokuratura zarzuca im, że spowodowały straty na ponad 361 tys. 607 zł.
Incydent miał miejsce w marcu 2024 roku na bulwarze gen. Pattona. Według aktu oskarżenia dwie aktywistki Ostatniego Pokolenia dokonały uszkodzeń rzeźby syreny, niecki fontanny i cokołu kamiennego z piaskowca poprzez oblanie Pomnika Syreny z 1938 r. znaczną ilością pomarańczowej farby. Pomnik jest wpisany do rejestru zabytków woj. mazowieckiego.
Prokuratura zarzuca kobietom, że spowodowały straty na ponad 361 tys. 607 zł. Wysokość tej kwoty została wyliczona na podstawie stanowiska wojewódzkiego mazowieckiego konserwatora zabytków i opinii biegłego z zakresu kamieniarstwa, a także jednostki odpowiedzialnej za opiekę nad rzeźbą i jej konserwację.
Ostatnia rozprawa i argumenty stron
Proces rozpoczął się w maju 2025 r. Podczas ostatniej rozprawy, która odbyła się w poprzedni czwartek, zeznawał biegły - historyk sztuki. Następnie prokurator Michał Marcinkowski zaproponował dla oskarżonych karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu, a także m.in. nałożenie na nich obowiązku naprawienia szkód.
Pełnomocnik reprezentujący konserwatora zabytków zwrócił uwagę na polityczny kontekst działań aktywistek oraz zwrócił się o ich ukaranie pracami społecznymi i zobowiązanie do naprawienia wyrządzonych szkód.
Z kolei adwokat Bartosz Malewski, reprezentujący stronę społeczną, czyli Instytut Ordo Iuris, podkreślił, że choć aktywistki tłumaczyły, że nie wiedziały, że pomnik jest zabytkiem, to precyzyjnie dokonały jego wyboru oraz wyboru materiału, którym go oblały.
Oskarżone dużo mówiły o motywacji. (...) Minęły dwa lata i czy ten krzyk przerwał marazm rządzących? (...) Czy oskarżone osiągnęły skutek? – pytał na sali sądowej mec. Malewski.
"Bicie na alarm"
Reprezentujący Helsińską Fundację Praw Człowieka mec. Jarosław Jagura zwrócił uwagę, że sprawę aktywistek należy rozpatrywać w kontekście tego, że chciały zwrócić uwagę na zmiany klimatyczne i niewystarczającą działalność w tym zakresie. Jego zdaniem, należy ją też rozpatrywać w kategoriach wolności słowa i wyrażania poglądów, uwzględniając, że nie doszło do trwałego uszkodzenia pomnika.
Oskarżone działały w interesie wspólnym – powiedział mec. Jagura, po czym wniósł o uniewinnienie.
Również adwokaci reprezentujący aktywistki wnieśli o uniewinnienie. Oskarżone wskazywały, że ich celem było zwrócenie uwagi na problem klimatu.
To, co zrobiłyśmy, to nie był wandalizm, ale świadomy protest, bicie na alarm – mówiła jedna z nich.
Wyrok w procesie aktywistek ma zapaść 3 kwietnia.