Strażnicy dostali nietypowe wezwanie. Musieli wybić szybę
Warszawscy strażnicy miejscy wraz z policjantami wydobyli psa, którego ktoś zamknął w samochodzie w trakcie silnego mrozu. Konieczne było wybicie szyby.
Niecodzienna prośba o interwencję wpłynęła do warszawskich strażników miejskich z Referatu ds. Parkowania VI Oddziału Terenowego w czwartek 8 stycznia przed południem.
Zgłaszający zaalarmował, że w zaparkowanym przy ulicy Bartniczej samochodzie głośno szczeka pies. Funkcjonariusze, którzy po niespełna 15 minutach dotarli na miejsce, rzeczywiście zastali psa zamkniętego w samochodzie.
Jak wynika z relacji mundurowych, zwierzę nie szczekało, a wręcz przeciwnie – zachowywało się apatycznie. Pies nie reagował ani na pukanie w szybę, ani na świecenie latarką. Ciałem zwierzęcia wstrząsały dreszcze, a szyby auta od wewnątrz pokryte były parą i zachodziły szronem.
16-latka była na pasach. Koszmarny finał. Boli od samego patrzenia
Na miejsce została wezwana policja. Z uwagi na niską temperaturę powietrza funkcjonariusze podjęli decyzję o wybiciu jednej z szyb i wydobyciu zwierzęcia. Pies został przeniesiony w celu ogrzania do radiowozu straży miejskiej.
Po niedługim czasie, funkcjonariusze Ekopatrolu przejęli coraz żwawiej poruszającego się, rudego kundelka, który trafił do miejskiego Schroniska na Paluchu.
Ekopatrol straży miejskiej przypomina, by przy trzaskającym mrozie nie narażać zwierząt na długotrwałe przebywanie w zimnym samochodzie. Psu czy kotu, mimo naturalnego futra, również grozi śmiertelne wychłodzenie - czytamy w komunikacie.