Strzały i zamieszanie. Trump tłumaczy swoją reakcję
Donald Trump w rozmowie z CBS w programie "60 Minutes" przyznaje, że jego chęć zorientowania się, co się dzieje, mogła spowolnić ewakuację prowadzoną przez Secret Service po strzałach podczas uroczystej kolacji w USA.
W najnowszym wywiadzie dla CBS w programie "60 Minutes", prezydent USA Donald Trump odniósł się do incydentu, do którego doszło podczas uroczystej kolacji w Stanach Zjednoczonych. W trakcie wydarzenia padły strzały, co doprowadziło do natychmiastowej interwencji służb oraz rozpoczęcia procedur bezpieczeństwa przez Secret Service.
Trump przyznał w rozmowie, że jego reakcja w pierwszych chwilach po zdarzeniu mogła mieć wpływ na przebieg działań ewakuacyjnych. Jak stwierdził, jego naturalna potrzeba zorientowania się w sytuacji mogła nieznacznie spowolnić ewakuację.
Chciałem wiedzieć, co się dzieje - powiedział Trump w rozmowie z CBS, podkreślając, że w takich momentach kluczowe znaczenie ma szybka reakcja i ścisłe stosowanie się do poleceń służb.
Z tym przyleciała do Krakowa. Finał mógł być tylko jeden
Według rozmowy z korespondentką CBS Norah O'Donnell agent potrzebował ok. 10 sekund, by dotrzeć do Trumpa, a kolejne ok. 20 sekund minęło, zanim prezydenta wyprowadzono z budynku. Trump tłumaczy, że część tej zwłoki wynikała z tego, że chciał zrozumieć, co się dzieje.
Trump w rozmowie opisuje, że początkowo próbował ocenić sytuację, zamiast od razu podporządkować się procedurom.
Nie ułatwiałem im tego - mówił Donald Trump w rozmowie z Norah O'Donnell w CBS. - Chciałem zobaczyć, co się dzieje. I wtedy zaczęliśmy sobie uświadamiać, że może to był poważny problem, inny rodzaj problemu, zły i inny niż normalne odgłosy z sali balowej, które słyszy się cały czas - relacjonował Trump.
W wywiadzie dla CBS Trump opowiadał też o tym, jak przebiegało wyprowadzanie go i pierwszej damy Melanii Trump. Mówi, że w pewnym momencie polecono im położyć się na podłodze i że "w zasadzie" zaczęli czołgać się, by opuścić pomieszczenie.
Stałem, potem odwróciłem się w przeciwną stronę i zacząłem właściwie wychodzić dość wyprostowany, trochę pochylony, bo nie chcę stać zbyt wysoko, ale szedłem i byłem mniej więcej w połowie drogi. I wtedy usłyszałem: "Proszę zejść na podłogę. Proszę zejść na podłogę". Więc położyłem się. Pierwsza dama też - mówi Donald Trump w "60 Minutes".
Strzały i zamieszanie. Trump tłumaczy swoją reakcję
Prezydent Donald Trump nie odniósł żadnych obrażeń. W sieci krążą nagrania z ewakuacji osób z hotelu w Waszyngtonie. Choć sytuacja wyglądała dramatycznie, służby zareagowały natychmiastowo i szybko ujęły 31-letniego napastnika. Allen przyznał, że celem jego ataku byli członkowie administracji Donalda Trumpa.