Niemiecka prasa o strzelaninie w Waszyngtonie. Trump "zwietrzył szansę"
Niemieckie dzienniki analizują, jak Donald Trump może wykorzystać strzelaninę w Waszyngtonie do poprawienia swoich notowań i odbudowy wizerunku. Według niemieckich komentatorów chwilowe wyciszenie w USA szybko minie.
Najważniejsze informacje
- Niemieckie redakcje przewidują, że Trump spróbuje odwrócić niekorzystny trend sondażowy dzięki wydarzeniom w Waszyngtonie.
- Publicyści zwracają uwagę na łagodny ton prezydenta po incydencie, ale spodziewają się szybkiego powrotu do konfrontacji.
- Według "Sueddeutsche Zeitung" USA pozostają zakładnikami przemocy i łatwego dostępu do broni.
"Der Tagesspiegel" pisze, że Trump "zwietrzył szansę na wyjście z dołka sondażowego". Publicysta Christoph von Marschall przypomina w tym kontekście lipcowy incydent z 2024 r., gdy po postrzeleniu podczas kampanii Trump uniósł zakrwawioną twarz i zawołał "Fight, fight, fight", a następnie przyjął nominację jako kandydat "w sojuszu z Bogiem lub opatrznością". Według komentatora prezydent może potraktować najnowsze zajście jako "kolejny dowód na swoją niezniszczalność", choć "należy wątpić, że mu się to uda", bo "wściekłość z powodu wzrostu cen i wojny z Iranem wkrótce znów zdominuje nastroje”.
"Sueddeutsche Zeitung" ocenia, że Ameryka "pozostaje zakładnikiem osób gotowych do przemocy, które mają zbyt łatwy dostęp do broni". Nikolas Richter zaznacza, że to zbyt wcześnie na pełną analizę, ale stawia pytania o "polityczny klimat" i rolę głowy państwa. Trump "obraża swoich krytyków, nasyła paramilitarne oddziały przeciwko migrantom, dyskredytuje wyniki demokratycznych wyborów", a zarazem sam bywa ofiarą przemocy. Zdaniem gazety nie należy oczekiwać zmiany "konfrontacyjnego i bezwzględnego sposobu postępowania", tym bardziej że badania opinii publicznej pokazują wzrost przemocy politycznej i wzajemne oskarżenia obozów.
Magierowski komentuje zamach na Trumpa
Czy łagodny ton się utrzyma?
"Frankfurter Allgemeine Zeitung" przypomina, że w historii USA czterech prezydentów zostało zamordowanych, a tym razem zagrożeni mieli być nie tylko prezydent i wiceprezydent, lecz także członkowie rządu, szef FBI, parlamentarzyści i dziennikarze. Tatjana Heid zauważa łagodny ton pierwszych wystąpień Trumpa po incydencie, w którym mówił: "Musimy przezwyciężyć nasze różnice”. Jednocześnie "FAZ" ostrzega, że podobnie było po wcześniejszym zamachu w kampanii – szybko nastąpił powrót do ostrzejszych schematów.
Kampania, emocje i dostęp do broni
"Stuttgarter Zeitung" pisze, że "jedni wielbią Trumpa, a inni go nienawidzą", a sięgnięcie po broń w kraju, gdzie nawet niewielkie zaostrzenie przepisów wywołuje spór, "jest stosunkowo proste". Według komentarza zdjęcia z ataku i reakcja prezydenta "bardziej mu pomogły niż zaszkodziły", co może skłaniać sztab do budowania narracji o odporności i przywództwie. Redakcja zastrzega przy tym, że aprobata dla przemocy jest wykluczona, niezależnie od celu.
"Spokój potrwa krótko"
"Frankfurter Rundschau" podkreśla, że "Stanami Zjednoczonymi wstrząsnął kolejny polityczny akt przemocy”, a skuteczność służb "zapobiegła krwawej łaźni". Autor zwraca uwagę na powściągliwość Trumpa, który "nie spekuluje i nie atakuje swoich przeciwników, lecz akcentuje solidarność panującą w sali". Jednocześnie komentator ocenia, że trwała zmiana retoryki jest mało prawdopodobna, a "Ameryka tak szybko nie uspokoi się", zwłaszcza że do wyborów pozostało pół roku.