37-letni Michał S. usłyszał zarzut zabójstwa 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej. Do zdarzenia doszło w 2011 r. w Gdyni. Przełom przyniosła genealogia genetyczna i dopasowanie DNA do krewnego podejrzanego. Wspomniany krewny sprawcy szukał swojego przodka, dlatego oddał dobrowolnie materiał genetyczny. Ta osoba zgodziła się na współpracę z policją.
S. był żonaty, pracował w gdyńskiej firmie i wychowywał dwoje dzieci. Został aresztowany na trzy miesiące. W chwili zbrodni miał 22 lata i mieszkał niedaleko domu nastolatki i jej rodziny. Po zatrzymaniu przyznał się do winy.
Został zatrzymany poza domem, dlatego że w domu była żona i dzieci. Nikt nie będzie wchodził do mieszkania w takiej sytuacji, gdy nie jest do tego zmuszony. Wiedzieliśmy, że nie jest uzbrojony - mówi "Faktowi" podkom. Anna Banaszewska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.
Michał S. został zatrzymany, gdy wychodził z mieszkania do pracy oraz z workiem śmieci. W akcji brali udział policjanci z wydziału kryminalnego i wydziału dochodzeniowo-śledczego Komendy Wojewódzkiej w Gdańsku.
Policjantka twierdzi, że mężczyzna nigdy nie był notowany, legitymowany, nie popełnił żadnych wykroczeń. - Można użyć nawet stwierdzenia, że był "święty". Widać było po nim, że spodziewał się, że to się wydarzy, tak jakby czuł, że to nastąpi prędzej czy później - dodaje w rozmowie z dziennikiem.
Policjantka podkreśla ogromną rolę genealogii genetycznej. Stworzyła drzewo genealogiczne, cofając się o 200 lat. - Dotarła do przodków 10 pokoleń do tyłu. Miała 10 tys. osób w stworzonym przez siebie drzewie genealogicznym - mówi "Faktowi".
Po 2020 r. wytypowano 700 mężczyzn. Portret na podstawie DNA stworzyła amerykańska firma. Ten nigdy nie został upubliczniony. Policjanci wiedzieli, że sprawca mógł mieć niebieskie oczy i jasne włosy.