Jak wynika z badań Personnel Service, 26 proc. pracujących Polaków wskazuje sztuczną inteligencję jako największe zagrożenie dla swojej pozycji zawodowej. To pierwszy raz, gdy AI znalazła się na pierwszym miejscu wśród czynników budzących obawy pracowników.
AI coraz mocniej zmienia rynek pracy
– Sztuczna inteligencja nie zastępuje dziś człowieka. Zastępuje jego czynności – powiedział "Faktowi" Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service.
Zmiany szczególnie mocno odczuwają osoby rozpoczynające karierę. AI pozwala znacznie szybciej wykonywać zadania związane m.in. z wyszukiwaniem informacji, analizą danych, tworzeniem raportów czy prostym programowaniem. Czynności zajmujące wcześniej kilka dni mogą być wykonane w kilkadziesiąt minut.
Według Inglota firmy zaczynają dostosowywać do tego zatrudnienie. Mniej ofert pojawia się m.in. dla juniorów w centrach usług wspólnych, finansach czy części sektora IT.
Kobiety częściej obawiają się utraty pracy
Z badania wynika również, że kobiety mocniej odczuwają zagrożenie związane z automatyzacją. Ponad 30 proc. z nich uważa, że będzie musiało zdobyć nowe kompetencje lub się przekwalifikować. Ekspert wiąże to m.in. ze strukturą zatrudnienia. Kobiety częściej pracują w administracji, finansach i centrach usług wspólnych, gdzie automatyzacja postępuje szczególnie szybko.
17 proc. badanych zna już osobę, która straciła pracę w związku z automatyzacją lub wdrożeniem AI. Inglot zwraca uwagę, że pracownicy często zakładają, iż problem dotknie kogoś innego.
Jego zdaniem kluczowe jest regularne sprawdzanie własnych kompetencji i tego, które obowiązki mogą zostać przejęte przez algorytmy. AI może jednak również działać na korzyść pracownika, jeśli przejmie powtarzalne zadania i pozwoli mu skupić się na pracy wymagającej doświadczenia, kreatywności czy kontaktu z drugim człowiekiem.
Koniec mitu o studiach jako gwarancji sukcesu
Ekspert uważa również, że zmieniło się znaczenie wyższego wykształcenia.
– Wyższe wykształcenie nie jest już gwarancją startu życiowego, dobrobytu, wysokiej pensji czy własnego mieszkania. To było, ale już się skończyło – powiedział "Faktowi".
Według Inglota rynek coraz bardziej premiuje konkretne umiejętności i specjalizację. Wśród perspektywicznych dziedzin wymienia m.in. sztuczną inteligencję i analizę danych, cyberbezpieczeństwo, robotykę, automatykę, energetykę, elektrotechnikę, zawody medyczne oraz specjalistyczne profesje techniczne i rzemieślnicze.
Jednocześnie przestrzega przed wybieraniem kierunku wyłącznie dlatego, że jest modny. Jako przykład podaje programowanie. Jeszcze kilka lat temu było przedstawiane jako niemal pewna droga do kariery, jednak część podstawowych zadań programistycznych przejęła już AI.
Przekwalifikowanie może stać się normą
Zdaniem Inglota w przyszłości coraz mniej osób będzie wykonywać jeden zawód przez całe życie. Kolejne pokolenia będą musiały wielokrotnie zmieniać nie tylko pracodawcę, ale również stanowisko i branżę.
Największą przewagę mogą mieć osoby, które zamiast konkurować z AI, nauczą się wykorzystywać ją do zwiększania własnej efektywności. Kluczowe będzie więc nie samo posiadanie dyplomu, lecz rozwijanie kompetencji, których technologia nie jest w stanie łatwo zastąpić.