Małgorzata Pazdyka była nauczycielką WF-u w Szkole Podstawowej nr 6 im. Szarych Szeregów w Grodzisku Mazowieckim. Jej śmierć nastąpiła nagle, 22 sierpnia. Informacja była ogromnym ciosem dla uczniów, nauczycieli i wszystkich, którzy ją znali.
Szkolna społeczność wspominała ją jako osobę pogodną, życzliwą i pełną energii. Wychowanie fizyczne było dla niej czymś więcej niż tylko kolejnym przedmiotem – chciała zaszczepiać w uczniach miłość do sportu i aktywności. Jeszcze 3 sierpnia pomyślnie zdała egzamin na stopień nauczyciela mianowanego.
WIDEONie daj się zaskoczyć. Ukryte opłaty mogą skutecznie zniszczyć urlop
8 września odbył się pogrzeb. Rodzina i przyjaciele pożegnali kobietę, która na zawsze pozostanie w ich pamięci. Wspominali ją z uśmiechem i podkreślali, jak wiele dobrych chwil po sobie zostawiła.
Po śmierci Małgorzaty jej mąż Łukasz musi na nowo zorganizować życie rodziny. Para wychowywała dwóch synów: 5-letniego Julka oraz 7-letniego Franka.
35-letnia Małgosia zmarła nagle. Rodzina potrzebuje pieniędzy
Sytuację dodatkowo komplikuje charakter dotychczasowej pracy mężczyzny. Jak wynika z opisu zbiórki, Łukasz od kilkunastu lat pracował w systemie, w którym dwa tygodnie spędzał poza domem, a następne dwa tygodnie na miejscu. Taki model pracy był możliwy, gdy w codziennej opiece nad dziećmi uczestniczyła również Małgorzata. Po jej śmierci stało się to znacznie trudniejsze.
Aby móc być z synami każdego dnia, mężczyzna będzie musiał zrezygnować z dotychczasowego zatrudnienia i znaleźć pracę na miejscu. To oznacza kolejną ogromną zmianę dla rodziny, która dopiero mierzy się z utratą mamy i żony.
Właśnie dlatego przyjaciele rodziny zdecydowali się zorganizować zbiórkę na Zrzutka.pl. Jej nazwa mówi wprost o sytuacji, w jakiej znalazł się Łukasz: "Pomoc dla taty, który został sam z dwoma synami". Zbiórkę organizuje Małgorzata Malicka w porozumieniu z rodziną Małgorzaty Pazdyki.
Pieniądze mają przede wszystkim dać Łukaszowi czas na znalezienie nowej pracy, którą będzie mógł połączyć z codzienną opieką nad synami. Środki mają również pomóc w bieżących wydatkach związanych z wychowaniem Julka i Franka.
Organizatorzy podkreślają, że liczy się każda pomoc. W opisie zbiórki zwracają uwagę, że nawet niewielka wpłata może być dla rodziny ważnym gestem solidarności w wyjątkowo trudnym momencie.
Jej nagłe odejście pozostawiło ogromną pustkę i postawiło bliskich w niezwykle trudnej sytuacji – napisano w apelu o pomoc dla Łukasza, Julka i Franka.
Bliscy wspominają Małgorzatę jako osobę pogodną, pełną energii i niezwykle towarzyską. Podkreślają również, że miała "ogromne serce dla innych" i sama wielokrotnie angażowała się w pomoc potrzebującym. Teraz przyjaciele chcą, by dobro, które dawała innym, wróciło do jej rodziny.