Layne Lundeen, agent nieruchomości z Arizony, trafił przed sąd po incydencie na pokładzie rejsu z Dallas w stanie Teksas do Newark w stanie New Jersey. Jak wynika z ustaleń przedstawionych w sprawie, załoga miała obezwładnić 67-latka, owijając go taśmą klejącą, a następnie doprowadzić do jego usunięcia z samolotu.
Mężczyzna, cytowany przez The Banner, tłumaczył przed sądem, że po wypiciu dwóch drinków nie pamięta przebiegu zdarzeń.
Według świadków, pasażer miał zachowywać się coraz bardziej agresywnie: wykrzykiwać przekleństwa, budzić śpiącą współpasażerkę i zaczepiać innych. Śledczy przypisują mu też używanie rasistowskich, antysemickich i homofobicznych obelg wobec pasażera oraz członków załogi.
W sieci pojawiły się zdjęcia z samolotu, na których widać mężczyznę przymocowanego do fotela w pierwszej klasie srebrną taśmą owiniętą wokół ciała, także w okolicach głowy.
Z nagrania audio, do którego dotarła agencja prasowa, wynika, że Lundeen nie rozumiał, dlaczego znalazł się w sądzie i dopytywał o zapisane w dokumentach zarzuty. Po ich odczytaniu miał reagować zaskoczeniem i ponownie podkreślać, że nie pamięta całego zajścia.
Według policyjnej wersji wydarzeń, gdy funkcjonariusze interweniowali, Lundeen miał jeszcze uderzyć policjanta w klatkę piersiową, zanim został wyprowadzony z pokładu.
Konsekwencje dotknęły go także zawodowo. Long Realty, firma z siedzibą w Arizonie, poinformowała o zakończeniu współpracy z Lundeenem po tym, jak w związku z incydentem pojawiły się sporne zarzuty karne.