Najważniejsze informacje
- Zwykła piwnica w bloku nie zapewnia ochrony bez specjalnych wzmocnień i instalacji napowietrzania.
- W razie zagrożenia trzeba myśleć także o ryzyku pożaru i odpadających elementów elewacji.
- Sam dźwięk syreny to za mało: ostrzeganie powinno od razu wskazywać rodzaj zagrożenia i zalecane działania.
Gdy pojawia się syrena alarmowa albo ostrzeżenie w telefonie, pierwszą reakcją wielu osób może być próba znalezienia miejsca jak najniżej i jak najdalej od okien. W praktyce nie każde podziemne pomieszczenie zapewnia jednak odpowiednią ochronę. Grzegorz Cieślak, ekspert ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu Civitas, zwraca uwagę, że zwykła piwnica w bloku nie powinna być automatycznie utożsamiana ze schronem. O sprawie mówił w podcaście "Granice Bezpieczeństwa"
Jak podaje "Fakt", Cieślak szczególnie mocno ostrzega przed odruchem, który w Polsce bywa powtarzany jako "bezpieczny" scenariusz.
Zejdźmy do piwnicy w takim bloku. Nie ma nic głupszego – mówił w podcaście "Granice Bezpieczeństwa".
WIDEOJakość chińskich ciężarówek. Zapach mówi wszystko
Jak wyjaśnił, jeśli pomieszczenie nie ma odpowiedniej wytrzymałości oraz instalacji zapewniającej dopływ powietrza niezależnie od budynku, to w razie uderzenia lub zawalenia konstrukcji ludzie mogą nie mieć szans na przeżycie.
Ekspert zwraca uwagę, że problemem nie jest wyłącznie sama fala uderzeniowa czy odłamki, ale też warunki, które szybko zmieniają się podczas pożaru.
Pożar na parterze, pierwszym czy drugim piętrze wyssie nam tlen z piwnicy i my zginiemy w wyniku hipoksji – tłumaczył. W jego ocenie to jeden z powodów, dla których automatyczne traktowanie piwnicy jako schronu może prowadzić do błędnych decyzji w krytycznym momencie.
W rozmowie pojawił się również temat ewakuacji z budynku. Ekspert podkreśla, że wyjście na zewnątrz nie oznacza końca zagrożenia. Należy oddalić się od budynku, ponieważ mogą z niego spadać elementy konstrukcji, fragmenty elewacji czy ocieplenia.
Co zrobić podczas ataku? Ekspert obala jeden z najpopularniejszych mitów
Cieślak zwraca też uwagę, że bezpieczne schronienie nie musi oznaczać głębokiego bunkra. Liczy się przede wszystkim to, czy dane miejsce zapewnia ochronę przed falą uderzeniową i odłamkami. Sama głębokość nie jest więc najważniejszym kryterium.
Ekspert odniósł się również do systemu alarmowania. Jego zdaniem sam sygnał ostrzegawczy to za mało, jeśli mieszkańcy nie wiedzą, z jakim zagrożeniem mają do czynienia i jak powinni się zachować. Inaczej reaguje się bowiem na pożar, skażenie czy atak z powietrza.
Wątek bezpieczeństwa nabiera szczególnego znaczenia, ponieważ wojna w Ukrainie trwa tuż za wschodnią granicą Polski. Od początku rosyjskiej inwazji w lutym 2022 r. państwa regionu mierzą się z ryzykiem związanym z działaniami wojennymi, a także z incydentami mogącymi mieć wpływ na bezpieczeństwo ich mieszkańców. Dlatego wiedza o tym, jak reagować na alarm i gdzie szukać ochrony, jest dziś szczególnie istotna.