Takiego wypadku nie pamiętają. "Poszkodowanych było sporo"
- To był ciężki wypadek. Dostęp do poszkodowanych był utrudniony - mówi o2.pl Bartosz Iłowski, wiceprezes OSP Łomianki. Pod Warszawą doszło do tragedii, w której zginęły dwie osoby. Dotarliśmy do strażaków, którzy byli na miejscu zdarzenia.
W niedzielę w Łomiankach doszło do bardzo poważnego wypadku drogowego. Miejski Reporter podaje, że kierowca Audi poruszał się dynamicznie między autami. W końcu zderzył się z Toyotą, która wbiła się na sąsiedni pas, gdzie uderzyła jeszcze w dwa inne pojazdy.
W wypadku śmierć poniosły dwie osoby - to 19-letnia kobieta i 15-letni chłopiec. Jedna osoba w stanie krytycznym trafiła do szpitala. Z miejsca zdarzenia oddalił się jeden z kierowców, który po kilku godzinach został zatrzymany.
- Zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy. Zdarzenie bardzo nas poruszyło. Swoją skalą, jak i skutkami - napisali w sieci tuż po akcji ratowniczej druhowie OSP Łomianki. Zapytaliśmy ich o niedzielne zderzenie i wspomnienia z wypadku.
- Osób poszkodowanych było sporo. Po dojeździe na miejsce każdy z nas miał przydzielone zadania. Mieliśmy m.in. ułatwić dostęp do poszkodowanych. Na tym się skupialiśmy - mówi o2.pl Łukasz Świgoń, druh OSP Łomianki.
Jak relacjonują strażacy, po dojeździe na miejsce ich zastępu działali już ratownicy medyczni i Państwowa Straż Pożarna.
To był ciężki wypadek. Dostęp do poszkodowanych był utrudniony. Strażacy musieli się wykazać dużą umiejętnością. Na początku akcji były ograniczone środki, tylko jedna karetka, dlatego kwestia ewakuacji była problematyczna - dodaje Bartosz Iłowski, wiceprezes OSP Łomianki.
Nasi rozmówcy przyznają, że takiego wypadku w historii ich jednostki nie pamiętają. Do OSP Łomianki należą doświadczeni strażacy, ale również ci mniej zaprawieni w boju.
- Po zakończonej akcji omawialiśmy we własnym gronie całą sytuację. Poruszyliśmy kwestię ewentualnej pomocy psychologicznej. U nas standardem jest, że robimy ćwiczenia, by pokazać, co zrobiliśmy dobrze, a co można jeszcze dopracować - kończy Łukasz Trzeciak, druh OSP Łomianki.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Żoliborz. Policja apeluje do osób, które widziały zdarzenie, oraz kierowców posiadających nagrania z wideorejestratorów samochodowych. Każda informacja może mieć istotne znaczenie.
Mateusz Kaluga, dziennikarz o2.pl