"To był koszmar". Matka księdza Mirosława przerwała milczenie

Zabójstwo, do którego przyznał się ksiądz Mirosław M., wstrząsnęło całą Polską. Tymczasem głos zabrała matka duchownego. O tragedii dowiedziała się od zięcia. - To był koszmar - przyznaje.

."Serce mi pęka". Matka księdza Mirosława przerwała milczenie
Źródło zdjęć: © Google Street View, OSP Chynów
Jakub Artych

Przypki - niewielka, spokojna miejscowość na Mazowszu - żyje dziś w cieniu tragedii. Ksiądz Mirosław M., proboszcz miejscowej parafii, został zatrzymany i przyznał się do zabójstwa 68-letniego Anatola Cz.

Podczas kłótni ksiądz miał zaatakować bezdomnego mężczyznę siekierą, a następnie podpalić jego ciało. Świadkiem zdarzenia był przejeżdżający rowerzysta, który wezwał służby.

Matka księdza, pani Teresa, nie ukrywa, że jest załamana. Kobieta wciąż nie może uwierzyć w to, co się stało.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Niesamowita atrakcja pod Krakowem. "Wszystko jest bardzo interaktywne"

To był koszmar. Mój syn zatrzymany za zabójstwo?! - mówi w rozmowie z "Faktem". - Ja o niczym nie wiedziałam. Po tym, jak to się stało, przyszedł do mnie zięć i mówi: Nie wiem mamo, jak ci to powiedzieć, ale musisz to usłyszeć. Potem zaczął mi czytać o tym morderstwie. Jak tego słuchałam, to aż mnie ciarki przeszły od dołu do góry. Zaczęłam płakać, bo nie mogłam w to uwierzyć.(....) Nie sądziłam, że na starość wywinie mi taki numer - dodaje.

Pani Teresa opowiedziała o trudnym dzieciństwie syna i swojej walce o jego zdrowie. -Mirek od dziecka był poważnie chory. Chodziłam z nim po lekarzach i jeździłam po szpitalach. Robiłam wszystko, żeby wyzdrowiał i normalnie mógł żyć. Po długiej walce udało się go wyprowadzić na prostą. Nie życzę nikomu tego, co przeszłam - tłumaczy.

Kobieta wspominała również o trudnych warunkach, w jakich wychowywała dzieci. -Mirek wychowywał się w biednym domu. Mieszkaliśmy w dwóch izbach. Mirek z Jackiem i Anią spali w jednym pokoju, a my z mężem w kuchni na wersalce. Mimo że czasy były trudne, starałam się, by moje dzieci były zadbane i najedzone - podkreśla matka duchownego.

Pani Teresa twierdzi, że syn nie odwiedzał jej często. - Mirek miał swoje życie w Kościele. Wyjechał do Warszawy, skończył studia, potem został księdzem i tyle go widziałam. Z początku przyjeżdżał w niedzielę. Potem już coraz rzadziej - dodaje rozmówczyni "Faktu".

- Coś się z nim niedobrego podziało. Zrobił rzecz okropną, ale mam nadzieje, że Bóg mu wybaczy - kwituje.

Jak doszło do konfliktu?

Jak dowiedział się portal o2.pl, punktem zapalnym w konflikcie między księdzem i ofiarą była ziemia, którą Cz. przekazał na rzecz ks. Mirosława M.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Wyniki Lotto 27.03.2026 – losowania Euro Jackpot, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Wyniki Lotto 27.03.2026 – losowania Euro Jackpot, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Nowa broń do walki z Iranem. Pentagon potwierdza
Nowa broń do walki z Iranem. Pentagon potwierdza
Rodzice zostawili dzieci i wyjechali na wakacje do Egiptu. Reakcja służb
Rodzice zostawili dzieci i wyjechali na wakacje do Egiptu. Reakcja służb
Wojna w Iranie. Ujawnili liczbę ofiar
Wojna w Iranie. Ujawnili liczbę ofiar
Egzotyczne kleszcze w Polsce. Eksperci alarmują
Egzotyczne kleszcze w Polsce. Eksperci alarmują
Co z dostawami broni dla Ukrainy? Rubio zabrał głos
Co z dostawami broni dla Ukrainy? Rubio zabrał głos
Nowe światło na sprawę Łukasza Żaka. Świadek nagrał tajemniczą rozmowę
Nowe światło na sprawę Łukasza Żaka. Świadek nagrał tajemniczą rozmowę
Straszne, co Polak robił żonie. Policja reaguje na szokujący reportaż CNN
Straszne, co Polak robił żonie. Policja reaguje na szokujący reportaż CNN
Polacy utknęli na promie Stena Line. Operator pokryje koszty
Polacy utknęli na promie Stena Line. Operator pokryje koszty
Katastrofa helikoptera. Runął do oceanu na Hawajach. Trzy osoby nie żyją
Katastrofa helikoptera. Runął do oceanu na Hawajach. Trzy osoby nie żyją
Koniec z "rozbieraniem" ludzi przez Groka. 100 tys. euro kary
Koniec z "rozbieraniem" ludzi przez Groka. 100 tys. euro kary
W szpitalu w Myszkowie wykryto bakterię legionelli. Trwa dezynfekcja
W szpitalu w Myszkowie wykryto bakterię legionelli. Trwa dezynfekcja