"To był straszny widok". Wstrząsające kulisy poszukiwań Natalii

24

Mieszkańcy Andrychowa są wstrząśnięci śmiercią 14-letniej Natalii. Dziewczyna zamarzła na parkingu przy popularnym dyskoncie spożywczym w centrum miasta. Dlaczego nikt się nią nie zainteresował przez 5 godzin? Ustaleniami podzielił się "Super Express".

"To był straszny widok". Wstrząsające kulisy poszukiwań Natalii
Policja (Pixabay)

Tragiczne zakończenie miała akcja poszukiwawcza 14-letniej Natalii z Andrychowa. Dziewczyna zamarzła na śmierć. Jak wyglądały dramatyczne poszukiwania nastolatki?

Natalia zaginęła po godzinie 8. rano. Zdążyła jeszcze, jak się wydaje, ostatkiem sił, zadzwonić do taty i powiedziała, że źle się czuje, że nie wie gdzie jest, że ma mroczki przed oczami. Na ten telefon jej tata zareagował błyskawicznie - powiedział w rozmowie z dziennikiem "Super Express" pan Rafał, znajomy ojca zmarłej Natalii.

Zauważył też, że dziewczyna była "ułożona i w przeszłości nigdy nie zdarzały jej się żadne niestandardowe zachowania". - Po drugie ojciec zna swoje dziecko, od razu wiedział, że dzieje się coś bardzo złego - dodał. Zrelacjonował również, że ojciec zaginionej momentalnie chwycił za kurtkę i ruszył do akcji.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Opóźniona szczepionka na COVID. "Pogniewaliśmy się z firmą Pfizer"

Natalia do szkoły dojeżdżała busem. W związku z tym ojciec w pierwszej kolejności sprawdził drogę na przystanek. Córki jednak nie odnalazł. Udał się więc na komisariat policji - zjawił się tam po godzinie 9:00.

Ojciec Natalii przez godzinę czekał w poczekalni na policjanta, a potem kolejną składał zawiadomienie, w międzyczasie błagał wręcz dyżurnego, by chociaż zlokalizowali telefon jego córki, zanim się wyłączy. Usłyszał, od funkcjonariuszy, że może Natalia poszła na zakupy, a lokalizacja telefonu nie jest taka prosta - przekazała pani Anna, którą cytuje "SE".

Policjanci odesłali ojca Natalii i jego znajomego do mieszkania. Mieli przygotować ubrania zaginionej. Policjanci obiecali zjawić się z psem tropiącym.

Zrobiliśmy, jak nam powiedzieli, ale postanowiliśmy, że nie będziemy siedzieć bezczynnie i czekać - dodał pan Rafał.

Na mundurowych czekała sąsiadka. Pan Rafał i ojciec Natalii natomiast raz jeszcze postanowili przeszukać trasę na przystanek.

Policjanci w końcu przyszli. Psa jednak nie mieli ze sobą. Pani Anna ujawniła, że "chcieli zobaczyć piwnicę, bo stwierdzili, że może tak się Natalia schowała".

Andrychów. To on znalazł Natalię

Ojciec Natalii i pan Rafał postanowili się rozdzielić. Pierwszy pojechał na parking w pobliżu przystanku autobusowego, a drugi ruszył pieszo od strony domu.

Porozglądałem się i zobaczyłem tę reklamę na kółkach przy parkingu. Postanowiłem to sprawdzić i faktycznie dostrzegłem coś czarnego na ziemi. Podszedłem i nie miałem wątpliwości, to była Natalia, leżała bez oznak życia, trzymała w ręku telefon, jakby chciała zadzwonić, ekran się świecił. To był straszny widok - powiedział pan Rafał, który znalazl Natalię.

Szybko zaczął podnosić dziewczynę. Chwilę później rozpoczęto akcję reanimacyjną, którą kontynuowali medycy. Niestety, Natalii nie udało się uratować.

Dziewczyna leżała na parkingu dyskontu znajdującego się przy ruchliwej ulicy, w centrum miasta. Od momentu telefonu Natalii do ojca minęło pięć godzin. Dlaczego przez ten czas nikt się nią nie zainteresował? Jest to jedno z pytań, które na razie pozostają bez odpowiedzi.

Autor: MDO
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić