To miał być rutynowy zabieg. Potem walczyli o życie Kingi
9-letnia Kinga po rutynowym usunięciu migdałków trafiła do szpitala w Elblągu. Niestety, zamiast szybkiego powrotu do zdrowia, dziewczynka zaczęła wymiotować krwią i przeszła operację ratującą życie. Sprawą zajmuje się prokuratura.
Kinga, która często cierpiała na anginę, została skierowana na operację usunięcia migdałków w Szpitalu Miejskim w Elblągu. Zabieg, uznawany za rutynowy, zamiast przynieść ulgę, spowodował, że dziewczynka poczuła się znacznie gorzej.
Po operacji z dnia na dzień jej stan się pogarszał, pojawiły się wymioty krwią, które z czasem stały się coraz bardziej intensywne. Jednak lekarze początkowo uznali to za normalne powikłania. Historię 9-latki przytacza program "Interwencja".
Tej krwi było po prostu tyle, że my wszyscy byliśmy przerażeni. Moja starsza córka stała w wejściu i patrzyła, jak jej siostra słabnie z każdą chwilą - opisuje mama Kingi w programie Polsatu.
Zaniepokojeni rodzice, widząc pogarszający się stan Kingi, szybko skonsultowali się z lekarzem rodzinnym, który odesłał ich z powrotem do szpitala. W Szpitalu Wojewódzkim w Elblągu Kinga przeszła kolejną, ratującą życie operację. Jak się okazało, lewy migdałek został usunięty tylko częściowo, w 40 procentach i to wywołało stan zapalny i silne krwawienie.
Jeden z lekarzy mówi do mnie, że córka jest w takim stanie, że może w każdej chwili umrzeć, a jedyne, co nam poleca, to iść się modlić - dodaje matka Kingi w rozmowie z "Interwencją". Kinga obecnie cały czas choruje, ciężko jej się oddycha, ma bezdechy. - - Nie wiem, co by było gdyby Kinga trafiła do tego samego szpitala i operowałby ją ten sam lekarz - zastanawiała się siostra pani Kamili.
Z dokumentacji, którą mamy, wynika, że dziecko zostało wypisane z naszego oddziału w stanie ogólnym dobrym. Sprawa jest w prokuraturze, a ja nie jestem specjalistą laryngologii. Oczekujemy oceny specjalisty laryngologii, czy doszło do błędu, czy nie - mówił w "Interwencji" dr Jacek Wójcik, zastępca dyrektora Szpitala Miejskiego im. Jana Pawła II w Elblągu.
Mariusz Marciniak z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku wyjaśnia, że zebrano dokumentację ze Szpitala Miejskiego w Elblągu, dokumentację ze Szpitala Wojewódzkiego w Elblągu oraz przesłuchano świadków. - Czekamy na opinie biegłych, kilkukrotnie ponaglaliśmy o opracowanie tej opinii, bo pierwotnie ten termin upłynął w lutym 2025 roku. Ale sprawa nie jest prosta i biegli mówią, że potrzebują więcej czasu - mówi prokurator w programie "Interwencja".