To znaleźli w wagonach. Wydano zakaz wjazdu do UE
Na przejściu w Dorohusku zatrzymano transport śruty słonecznikowej z Ukrainy. Towar był spleśniały i zawilgocony, dlatego nie wjechał do UE.
Najważniejsze informacje
- KAS w Dorohusku wykryła ponad 280 ton spleśniałej śruty słonecznikowej w czterech wagonach.
- Graniczny lekarz weterynarii zakazał wwozu i nakazał zwrot towaru poza UE.
- Wagony cofnięto na Ukrainę; śruta miała być przeznaczona na cele paszowe.
Funkcjonariusze lubelskiej Krajowej Administracji Skarbowej skontrolowali cztery wagony towarowe w Dorohusku. Z dokumentów wynikało, że przewożona śruta słonecznikowa trafi na cele paszowe. Jak podaje PAP, po otwarciu wagonów kontrolerzy stwierdzili liczne nieprawidłowości, które wykluczają wjazd ładunku na teren Unii Europejskiej.
Genialny trik. Już nigdy nie obierzesz inaczej mandarynki
Kluczowy fakt: ładunek przekraczał granicę w stanie niezgodnym z wymogami bezpieczeństwa produktu. KAS wskazała na zawilgocenie, stęchły zapach oraz widoczną pleśń. Te cechy dyskwalifikują surowiec paszowy i niosą ryzyko dla łańcucha żywnościowego, dlatego sprawę przekazano do granicznego lekarza weterynarii w Dorohusku.
Zakaz wwozu i cofnięcie wagonów
Graniczny lekarz weterynarii po analizie wyników kontroli wydał formalny zakaz przywozu śruty na teren UE. Jednocześnie nakazał wywieźć towar poza Unię. Decyzję wykonano – wagony cofnięto na Ukrainę. Działanie służb granicznych i weterynaryjnych miało na celu ochronę bezpieczeństwa pasz i żywności na wspólnym rynku.
Rzeczniczka KAS st. asp. Justyna Pasieczyńska przekazała, że w kontrolowanych wagonach znajdowało się ponad 280 ton śruty słonecznikowej przeznaczonej do odprawy celnej na cele paszowe. Według opisu funkcjonariuszy surowiec był zawilgocony, miał zapach stęchlizny i widoczną pleśń, co przesądziło o dalszych decyzjach administracyjnych.
Po wydaniu decyzji administracyjnej przyspieszono procedurę zwrotu, a skład towarowy zawrócono. Tego typu interwencje na granicy mają zapobiegać wprowadzeniu do obrotu materiałów paszowych, które nie spełniają standardów. Sprawa z Dorohuska kończy się cofnięciem towaru do nadawcy po stronie ukraińskiej.