Tragedia. Trzylatek walczy o życie. Wpadł do wody
Dramat podczas przyjęcia urodzinowego w Tarnawie pod Krakowem. Trzyletni Mikołaj wpadł do głębokiego przydomowego stawu i w stanie krytycznym trafił do szpitala. Śledczy przypuszczają, że chłopiec pobiegł za piłką unoszącą się na wodzie i wtedy doszło do tragedii.
W sobotę po południu w Tarnawie, niedaleko Krakowa, doszło do dramatycznego zdarzenia. Trzyletni chłopiec wpadł do głębokiego stawu położonego na terenie prywatnej posesji. Dziecko udało się wydobyć, ratownicy od razu przystąpili do resuscytacji.
Tego dnia odbywało się przyjęcie urodzinowe dziewięciolatki, na które zaproszonych zostało kilkanaścioro innych dzieci z rodzicami. Wśród nich był także trzyletni Mikołaj — powiedział "Faktowi" prokurator Mieczysław Sienicki, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.
Z informacji dziennika wynika, że osoby dorosłe znajdowały się w środku specjalnie przygotowanego namiotu znajdującego się ogrodu. Dzieci będące na uroczystości korzystały ze zjeżdżalni i dmuchańców. Chłopczyk nagle zniknął z oczu. Po wydobyciu z wody, dziecko nie wykazywało czynności życiowych. Podjęto reanimację, na miejsce przyleciał helikopter LPR. Chłopiec trafił do szpitala w Krakowie.
Jak informuje "Fakt", stan Mikołaja jest nadal bardzo ciężki, lekarze walczą o uratowanie mu życia. W stawie znaleźliśmy pływającą piłkę.
Prawdopodobnie chłopiec pobiegł za nią i wpadł do wody — dodaje prokurator w rozmowie z dziennikiem.
Policja i prokuratura pracują nad wyjaśnieniem okoliczności sprawy. Opiekunowie w chwili zdarzenia byli trzeźwi. Nikt na razie nie usłyszał zarzutów. Postępowanie prowadzone jest w kierunku bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.