Tragedia w Grecji. Media: ofiarą jest Polak
Grecja zmaga się ze skutkami niżu Erminio. W niektórych regionach występują gwałtowne burze, wichury i opady deszczu. W Nea Makri, niedaleko Aten, znaleziono ciało 55-letniego mężczyzny, najprawdopodobniej porwanego przez wodę. Greckie media podają, że ofiarą jest Polak.
W związku z niżem Erminio, w wielu miejscach w Grecji obowiązuje najwyższy poziom gotowości przeciwpowodziowej. Grecki serwis Megatv.com poinformował, że w mieście Nea Makri, w regionie Attyka, znaleziono ciało mężczyzny porwanego przez rwący strumień.
Do dramatu doszło w czwartek (2 kwietnia), po północy (czasu lokalnego) na skrzyżowaniu ulic Megalou Alexandrou i Pythagoras w Nea Makri. Z relacji CNN Greece wynika, że - po gwałtownej burzy - mężczyzna został porwany przez metrową falę i uwięziony pod samochodem.
55-latka uwolnili strażacy. Na miejsce wezwano też pogotowie ratunkowe. Niestety, mężczyzna nie przeżył.
Strażacy wydobyli nieprzytomnego mężczyznę. Został on przewieziony karetką do szpitala, gdzie stwierdzono zgon - informuje CNN Greece.
Ofiarą jest Polak?
Według Megatv.com i CNN Greece mężczyzna, który stracił życie w Nea Makri, był 55-letnim robotnikiem pochodzącym z Polski.
Wczoraj w nocy w okolicy panował chaos. Woda napływała tak szybko, że miała pół metra wysokości, miała duży pęd. Tutaj, w alejce, gdzie znaleziono mężczyznę, trzy samochody zostały porwane przez siłę wody - opowiadał świadek dramatycznych wydarzeń w programie "Society Hour Mega".
Portal protothema.gr informuje, że zmarły mężczyzna mieszkał w Grecji od 20 lat. Do tragedii doszło w pobliżu jego domu.
Według protothema.gr 55-latek próbował wydostać się z zalanego domu. Zginął, gdy wyszedł na ulicę. Jak czytamy, "droga przed domem nieszczęśnika przypominała rzekę, a woda niemal zalewała stojące tam samochody".
Przyjaciel Polaka rozmawiał z portalem z protothema.gr.
Dowiedziałem się, że to się stało o północy. (...) Wyszedł, a woda go porwała. Mieszkał tu od 20 lat w Grecji. Jego rodzina jest w Polsce, ma tam córkę. Dorywczo pracował w budownictwie, ale od 3-4 dni nie pojawił się w pracy - przekazał znajomy mężczyzny.