Tragiczna śmierć Polaka w Gruzji. Jego bliscy zabrali głos. "Wiecznie w pędzie"
W wieku 61 lat zmarł Wojciech Hann, bankowiec i działacz opozycji z czasów PRL. Zginął w wypadku narciarskim w Gruzji. Jego przyjaciele udzielili wypowiedzi dla "Gazety Wyborczej", wyrażając niedowierzanie z zaistniałych okoliczności. - Świetny organizator, zawsze przygotowany - powiedział Paweł Skrzywanek.
Najważniejsze informacje
- Wojciech Hann miał 61 lat i zginął w wypadku narciarskim w Gruzji.
- Był byłym prezesem Banku Ochrony Środowiska i działaczem opozycji solidarnościowej.
- Przyjaciele wspominają go jako zaangażowanego i niezwykle energicznego organizatora.
Wiadomość o śmierci Wojciecha Hanna poruszyła środowisko finansowe i dawnych opozycjonistów. Hann miał bogaty życiorys, łączący karierę w bankowości z aktywnością w opozycji w latach 80.
Nie żyje Wojciech Hann
Wojciech Hann przez lata pracował w bankowości inwestycyjnej i finansowaniu przedsiębiorstw. Kierował Bankiem Ochrony Środowiska jako prezes, wcześniej zasiadał w zarządzie Banku Gospodarstwa Krajowego. Doświadczenie zdobywał również w UniCredit Markets & Investment Banking, Deloitte oraz Ipopema Securities. W środowisku był postrzegany jako menedżer skuteczny i dobrze przygotowany.
Zanim trafił do finansów, angażował się w działalność opozycyjną. W czasach PRL brał udział w akcjach ulotkowych i kolportażu wydawnictw podziemnych. Współtworzył solidarnościowe pisma uniwersyteckie, był współzałożycielem i redaktorem podziemnej Oficyny Wydawniczej Constans oraz członkiem redakcji kwartalnika politycznego "Konkret". Wspierał także Klub Inteligencji Katolickiej i działał w samorządzie studenckim.
Przyjaciele tragicznie zmarłego Wojciecha Hanna zabrali głos
O jego energii i stylu pracy opowiadali bliscy z czasów studenckich. "Nie możemy w to uwierzyć, taka tragiczna śmierć" - powiedziała "Gazecie Wyborczej" prof. Bożena Szaynok. Paweł Skrzywanek wspominał: "Wiecznie w pędzie, wiecznie w niedoczasie, ale bardzo zaangażowany. Świetny organizator, zawsze przygotowany (...) Żartowaliśmy, że jest niczym Wielki Zderzacz Hadronów". Dodał także: "Wierzył w ludzi, potrafił przekazać im swoją energię".
Hann pochodził z Wrocławia i ukończył fizykę na Uniwersytecie Wrocławskim, z którym przez lata był związany. Miał także dyplom MBA z University of Rochester. W relacjach znajomych powraca obraz osoby pomocnej i lojalnej, która dotrzymywała słowa i potrafiła mobilizować innych do działania.