"Ale się pani uchowała". Pierwszy mandat od 19 lat. To ją zgubiło
Kierowcy nowoczesnych samochodów zwykle nie muszą pamiętać o włączaniu świateł mijania czy do jazdy dziennej, bo w wielu przypadkach robi to za nich automat. Są jednak wyjątki, o czym boleśnie przekonała się pani Katarzyna z Gdańska. - Nagle zaczął mocno sypać śnieg, zatrzymał mnie patrol i dał 200 zł mandatu oraz 2 punkty karne - zrelacjonowała w rozmowie z o2.pl.
Pani Katarzyna w pełni zaufała technologii. To zakończyło się mandatem, o czym po pewnym czasie postanowiła poinformować w wiadomości do o2.pl.
Dostałam pierwszy od 19 lat mandat, bardzo młody policjant z Gdańska skwitował to słowami "ale się pani uchowała". Ja jednak po prostu jeżdżę przepisowo - a tym razem zawiodła mnie technologia. Napiszcie o tym, bo to, co mnie spotkało, może się przytrafić bardzo wielu kierowcom, wynika to z moich rozmów po otrzymaniu mandatu, jak i z tego, co widziałam u mijających mnie aut, gdy stałam na poboczu i czekałam na wypisanie kary - napisała.
Co konkretnie ją spotkało? - Ruszyłam spod domu i miałam włączone światła ustawione na "auto", jak wielu kierowców. Była godzina 10:00. Nagle zaczął mocno sypać śnieg, zatrzymał mnie patrol i dał 200 zł mandatu oraz 2 punkty karne, bo w warunkach ograniczonej widoczności jechałam na światłach dziennych, a powinnam też na światłach mijania - dodała.
Funkcja auto steruje tym automatycznie, ale w dzień czujnik nie "zaskoczył". Dowiedziałam się od policji, że gdy sypie, to światła trzeba odpowiednio przestawić. Wszystkie auta, które mnie minęły podczas tej kontroli, miały włączone tylko światła dzienne, więc postanowiłam sprawę nagłośnić, by na moim błędzie uczyli się inni. Łatwo jest o tym zapomnieć... - podsumowała, pokazując jednocześnie swój mandat.
Wtedy uważaj na funkcję "auto"
Na funkcję "auto" w samochodowych światłach trzeba uważać - szczególnie wtedy, gdy pada śnieg, deszcz lub pojawia się mgła. Wielu kierowców zakłada, że skoro auto samo steruje oświetleniem, nie muszą już o niczym pamiętać. To błąd, który może skończyć się mandatem.
Problem dotyczy zarówno starszych, jak i nowszych samochodów wyposażonych w czujniki zmierzchu. Te czujniki zapobiegają jeździe na światłach dziennych po zmroku, ale w ciągu dnia potrafią się pomylić. Gdy jest dość jasno, nawet przy intensywnych opadach śniegu, deszczu lub przy mgle, system może nie przełączyć świateł dziennych na mijania.
To szczególnie niebezpieczne, ponieważ przy włączonych światłach dziennych nie świecą tylne światła pozycyjne. W efekcie samochód jest słabo widoczny od tyłu - zwłaszcza podczas opadów i ograniczonej widoczności.
W takich warunkach kierowca powinien sam przełączyć oświetlenie na światła mijania. Tymczasem wielu użytkowników aut z automatyką albo o tym zapomina, albo nie wie, jakie światła włączyć. Skutek jest prosty - zwiększone ryzyko na drodze i mandaty za nieprawidłowe oświetlenie.