Trump dzieli sojuszników na dobrych i złych. Piszą o Polsce
Według Politico administracja Donalda Trumpa przygotowała wewnętrzny podział państw NATO na "grzeczne" i "niegrzeczne". Powodami mają być m.in. brak europejskiego wsparcia dla operacji przeciwko Iranowi i niewystarczające wydatki obronne.
Najważniejsze informacje
- Politico: w Białym Domu powstał podział państw NATO na kategorie dobrych i złych.
- Rozważane narzędzia to m.in. przenoszenie amerykańskich wojsk między bazami w Europie.
- Wskazywani "beneficjenci" to Polska i Rumunia.
Jak podaje Politico, Biały Dom pracuje nad klasyfikacją sojuszników, która miałaby odzwierciedlać stopień ich zaangażowania w politykę bezpieczeństwa preferowaną przez administrację Donalda Trumpa. Prezydent ma oczekiwać większego udziału w operacji przeciwko Iranowi oraz wyższych nakładów na obronność.
Podczas gdy Stany Zjednoczone zawsze były tu dla naszych tak zwanych sojuszników, kraje, które chronimy tysiącami żołnierzy, nie były z nami podczas operacji Epic Fury - powiedziała rzeczniczka Białego Domu Anna Kelly, cytowana przez Politico.
Jak dodała, prezydent Trump jasno wyraził swoje poglądy na temat tej niesprawiedliwej dynamiki i, jak powiedział, Stany Zjednoczone to zapamiętają.
Fiat nie zatrzymał się na przejściu. 15-latka potrącona
Jak relacjonuje Politico, w Białym Domu miała zapaść decyzja o stworzeniu nieformalnej listy państw złych i dobrych. Trump ma podnosić dwa wątki: brak pełnego wsparcia Europy dla operacji przeciwko Iranowi oraz niewystarczające - w jego ocenie - wydatki obronne niektórych stolic. W przekazie pada próg pięciu proc. PKB, który część członków sojuszu miałaby spełniać.
Jak czytamy, nie ma jeszcze pełnej listy działań, jakie rozważa administracja Donalda Trumpa. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że jednym z pomysłów jest przesuwanie amerykańskich wojsk między bazami w różnych krajach.
Taki ruch miałby nagradzać tzw. "modelowych sojuszników" i jednocześnie wysyłać jasny sygnał do innych państw, że warto bardziej wspierać działania USA.
Modelowi sojusznicy, którzy aktywnie się angażują, jak Izrael, Korea Południowa, Polska, coraz częściej Niemcy, państwa bałtyckie i inni, zasługują na naszą szczególną przychylność. Sojusznicy, którzy wciąż nie spełniają swojej roli w zakresie obrony zbiorowej, będą musieli liczyć się z konsekwencjami - powiedział w grudniu minister obrony Pete Hegseth, cytowany przez Politico.
Polska i Rumunia w gronie "beneficjentów"
Serwis Politico podkreśla, że Polska jest jednym z krajów, które wydają najwięcej na obronność w NATO. Dodatkowo Polska pokrywa prawie wszystkie koszty związane ze stacjonowaniem około 10 tysięcy żołnierzy USA na swoim terytorium.
W artykule wskazano także Rumunię, gdzie znajduje się duża baza wojskowa Mihail Kogalniceanu. Amerykanie mogą ją wykorzystywać w kontekście działań związanych z Iranem.
Oba kraje - Polska i Rumunia - są dobrze przygotowane na przyjęcie większej liczby wojsk USA. Jeśli Biały Dom zdecyduje się na zmiany w rozmieszczeniu sił, to właśnie te lokalizacje mogą zostać wzmocnione.
Przesuwanie wojsk to jedna z opcji, ale to w głównej mierze karze USA, prawda? - powiedział anonimowo amerykański urzędnik. W tle pozostaje pytanie o faktyczne koszty i efekty takiej polityki dla amerykańskich planistów i budżetu.
W Kongresie Stanów Zjednoczonych pojawiają się głosy krytyczne wobec sposobu, w jaki mówi się o sojuszach. Senator Roger Wicker podkreślił, że nie pomaga sytuacji, gdy amerykańscy liderzy wypowiadają się o partnerach z drwiną.
Byli urzędnicy ostrzegają również, że administracja Donalda Trumpa może nie mieć wystarczających zasobów, aby jednocześnie radzić sobie z kolejnym kryzysem w relacjach z Europą.
Sytuacja jest trudna, ponieważ w tym samym czasie trwa konflikt z Iranem. To oznacza, że USA mogą mieć problem z prowadzeniem kilku poważnych działań jednocześnie – zarówno militarnych, jak i dyplomatycznych.
Już pierwsza kadencja Donalda Trumpa była testem dla jedności NATO. Osiem lat później Europa znów z niepokojem śledzi wypowiedzi prezydenta USA, który zarzuca sojusznikom brak wystarczającego wsparcia.
W ostatnich miesiącach pojawiały się kolejne spory, m.in. w kontekście Grenlandii, Iranu i cieśniny Ormuz. Podczas niedawnego orędzia Trump deklarował, że "zdecydowanie" rozważa próbę wycofania USA z NATO.
NATO nie było przy nas, kiedy ich potrzebowaliśmy, i nie będzie przy nas, jeśli znów będziemy ich potrzebować. Przypomnijcie sobie Grenlandię, ten wielki, źle zarządzany kawałek lodu - napisał Trump na platformie truthsocial.com.