Policjanci przyłapani. Wszystko widać i słychać. Nagranie z Kielc
W sieci ukazało się nagranie z Kielc, na którym widać radiowóz "palący gumę" na skrzyżowaniu. Film wywołał burzę, zaś Jacek Borek z kieleckiej komendy przekazał nam, że sprawa jest wyjaśniana.
Profil Na Drodze Świętokrzyskie udostępnił nagranie, na którym widać radiowóz stojący na skrzyżowaniu. Gdy pojawia się zielone światło, auto rusza z piskiem opon. "Tak bawi się policja nocą" - czytamy w opisie nagrania.
Nie wiadomo, kiedy miało miejsce zdarzenie, jednak w komentarzach pojawiła się informacja, że chodzi o skrzyżowanie na ul. Sandomierskiej. Nagranie wywołało burzę wśród internautów. Pojawiło się mnóstwo komentarzy ze słowami krytyki pod adresem funkcjonariuszy.
"Obciążyć ich kosztami zużycia opon i kosztami naprawy samochodów" - napisał jeden z komentujących.
"Zapiszczały opony? To drift. Proszę 10 punktów i prawko na 3 miesiące. Kolega siedzi obok niech wypisze" - dodał pan Aleksander.
"Według policyjnego prawa to też jest drift więc teraz filmik na komendę i odebrać prawko" - uważa pan Damian.
Nagranie z Kielc. Policja komentuje
St. asp. Jacek Borek z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach przekazał o2.pl, że mundurowi są w posiadaniu nagrania. "Analizujemy pokazaną na filmie sytuację oraz wyjaśniamy, w jakich okolicznościach doszło do zarejestrowanej na nagraniu sytuacji" - komentuje krótko przedstawiciel policji.
Przypomnijmy, że mandat za "palenie gumy", zwane niekiedy "drogowym wandalizmem", może wynieść nawet kilkaset złotych. Do tego typu zachowań stosuje się artykuł 86 § 1 Kodeksu wykroczeń. Nie wiadomo na razie, jak incydent zakwalifikuje kielecka komenda.