Trump powiedział tak o Putinie. Prokremlowskie boty ruszyły do akcji

Po krytycznych słowach Donalda Trumpa o Władimirze Putinie, prokremlowskie boty zaczęły atakować prezydenta USA, nazywając go "klaunem". Informacje te ujawnił portal rosyjskiej telewizji Dożd, powołując się na analizy projektu Botnadzor.

Trump znalazł się pod ostrzałem prokremlowskich botówTrump znalazł się pod ostrzałem prokremlowskich botów
Źródło zdjęć: © PAP | GRIGORY SYSOEV SPUTNIK KREMLIN POOL, JIM LO SCALZO
Ewa Sas

W wyniku krytyki Władimira Putina przez Donalda Trumpa, prokremlowskie boty w mediach społecznościowych zmieniły ton swoich wypowiedzi na temat prezydenta USA. Jak zauważył portal Dożd, po tym jak Trump stwierdził, że Putin "całkiem oszalał", boty zaczęły go wyśmiewać i nazywać "klaunem".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Rosyjski pociąg w ogniu. Ukraińcy zaskoczyli armię Putina

Analitycy projektu Botnadzor, zajmującego się demaskowaniem trolli w rosyjskich mediach społecznościowych, odnotowali, że konta na platformie VK, które wcześniej pisały o Trumpie w sposób neutralny, nagle zmieniły ton. W poniedziałek rano pojawiło się około tysiąca komentarzy w ponad 150 wpisach, w których wspomniano nazwisko Trumpa.

Boty o Trumpie: zwariował, klaun

Wszystko zaczęło się po tym, jak Trump, w odpowiedzi na rosyjski atak dronów na Ukrainę, napisał na Truth Social, że "Putin całkiem oszalał"". W odpowiedzi, jeden z botów stwierdził, że "to Trump oszalał, a nie Putin". Inny bot nazwał Trumpa "klaunem", co wskazuje na zorganizowaną kampanię dezinformacyjną.

Niezależny serwis Nowaja Gazieta.Jewropa zauważył, że prokremlowskie media zignorowały krytykę Trumpa wobec Putina, skupiając się na jego słowach o Wołodymyrze Zełenskim. Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, określił wypowiedzi Trumpa jako "emocjonalne przeciążenie".

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2