Trump przeszedł udar? Biały Dom reaguje
Bruce Davidson, profesor z uniwersytetu w Waszyngtonie twierdzi, że Donald Trump przeszedł udar. Rzekomo miało to się stać na początku 2025 roku. Według niego to wyjaśnia ostatnie zachowania prezydenta USA. Jest już reakcja Białego Domu. Rzeczniczka prezydenta w odpowiedzi stwierdziła, że przywódca Stanów czuje się doskonale.
Profesor Bruce Davidson z Wydziału Medycznego na Uniwersytecie Stanowym Waszyngtonu wystąpił w podcaście "The Court of History". Rozmowę prowadził Sean Wilentz, biograf prezydenta Abrahama Lincolna i były asystent Billa Clintona. W 2020 roku nazwał Trumpa najgorszym prezydentem w historii USA.
Davidson dość niespodziewanie wypowiedział się na temat zdrowia Donalda Trumpa. Według profesora, prezydent rzekomo przeszedł udar, który dotyczył lewej półkuli mózgu kontrolującą prawą stronę ciała. - Udar miał miejsce sześć miesięcy temu lub wcześniej, na początku 2025 roku - twierdzi naukowiec.
Davidson próbował argumentować swoje twierdzenia. Zwrócił uwagę w rozmowie na epizody senności u Trumpa, które w ubiegłym roku zdarzały mu się podczas ważnych spotkań. - To hipersomnolencja, która jest powszechna wśród pacjentów po udarze -tłumaczył.
Kolejnym dowodem na rzekomy udar u Trumpa są nagrania, gdy prezydent schodzi po schodach Air Force One. Przywódca USA trzymał się poręczy lewą ręką, mimo że jest praworęczny. Ma to być zgodne z teorią, że choroba dotknęła lewej półkuli mózgu. Jednocześnie ekspert zauważył, że "nastąpił znaczny powrót do zdrowia".
Biały Dom nie potwierdza tych doniesień i zapewnia, że Donald Trump czuje się doskonale i regularnie wzorcowo przechodzi badania lekarskie. Poinformowano jedynie, że cierpi na przewlekłą niewydolność żylną, przez którą na jego dłoniach pojawiają się siniaki, które Trump chce ukryć grubą warstwą makijażu.
Do słów profesora odniosła się rzeczniczka prasowa Białego Domu Karoline Leavitt. -Prezydent Trump pozostaje w doskonałym zdrowiu. Rozpowszechnianie teraz tych fałszywych i desperackich narracji na temat prezydenta Trumpa jest powodem, dla którego zaufanie Amerykanów do mediów spadło do nowego, rekordowo niskiego poziomu - twierdzi Leavitt w odpowiedzi dla "The Daily Beast".