Kierowca Alfa Romeo doigrał się. Stracił prawo jazdy
Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Zabrzu prowadzili działania kontrolne, ukierunkowane na poprawę bezpieczeństwa oraz eliminowanie z ruchu kierowców naruszających przepisy. Kolejny kierujący przekonał się, że brawura za kierownicą wiąże się z nieuchronnymi, poważnymi konsekwencjami prawnymi.
Do zdarzenia doszło w czwartek na zabrzańskim odcinku DK88. Policjanci z zabrzańskiej drogówki poruszający się nieoznakowanym radiowozem, wyposażonym w prędkościomierz kontrolny, nagrali kierującego, który w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 70 km/h, poruszał się z prędkością 208 km/h.
Pomiar nie pozostawiał wątpliwości. 37-latek kierujący samochodem marki Alfa Romeo znacznie przekroczył dopuszczalną prędkość na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej.
19-latek w BMW stracił głowę. To zrobił w centrum Ostrołęki
Mężczyzna został natychmiast zatrzymany do kontroli. W konsekwencji za kierowanie pojazdem z prędkością przekraczającą dopuszczalną o więcej niż 50 km/h na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej poza obszarem zabudowanym policjanci zatrzymali mężczyźnie prawo jazdy.
Przez najbliższe trzy miesiące nie będzie mógł prowadzić pojazdów, ponadto został na niego nałożony mandat karny w kwocie 5000 złotych, a na jego konto trafiło 15 punktów.
Tak wysoka grzywna wynikała z faktu, że mężczyzna był objęty tzw. recydywą drogową. To mechanizm zaostrzania kar dla kierujących, którzy w ciągu 2 lat od ostatniego ukarania ponownie przekroczą dopuszczalną prędkość o 31 km/h lub więcej. W takim przypadku kwota mandatu nałożonego na sprawcę wykroczenia zostaje podwojona - tłumaczy śląska policja.
Nadmierna prędkość wciąż pozostaje jedną z głównych przyczyn najtragiczniejszych w skutkach zdarzeń drogowych. "Przypominamy, że kontrole prędkości prowadzone są systematycznie i będą kontynuowane. Policjanci reagują wszędzie tam, gdzie kierujący lekceważą przepisy i narażają innych na niebezpieczeństwo. Apelujemy o rozsądek i zdjęcie nogi z gazu. Chwila brawury może kosztować znacznie więcej niż mandat - czyjeś zdrowie lub życie" - przypominają mundurowi.